środa, 14 marca 2012

Jak się tata z nami bawił

"Jak się tata z nami bawił"
Ulf Stark
Mati Lepp
Katarzyna Skalska
Zakamarki, 2011





Uwielbiam takie historie. Przypomina mi się dzieciństwo i mój tata i to, jak nas pilnował, jak mama musiała wyjść. Kiedyś został na takim dyżurze, a my korzystając z nieobecności mamy, bawiłyśmy się we fryzjera jej lokówkami. Ja, tak sobie zakręciłam loki, że za żadne skarby nie szło lokówki wykręcić. Zmartwiona poszłam do taty, a tata niewiele się zastanawiając, rozwiązał problem przy użyciu nożyczek, po prostu odciął loka i po sprawie. Faceci mają jednak inne spojrzenie na problemy małych dzieci:) Jak sobie dziś wspominam tatę i siebie jak dziecko, to z tatą zawsze było fajnie. Tata umiał mi zapleść warkocz, nauczył mnie jeździć na łyżwach i rowerze. Pamiętam spacery z nim, wycieczki i wygłupy. Tata zawsze pomagał mamie w domu, umiał zrobić obiad, nie było problemu żeby z nami zostać, wymienili się z mamą obowiązkami i oddawali sobie na wzajem czas w opiece nad nami. Piszę o tym wszystkim dlatego, że 30 lat temu, jak moi rodzice mieli małe dzieci, nikt nie zastanawiał się nad tematem partnerstwa, roli ojca w życiu rodziny czy problemem aktywnego rodzicielstwa. Ludzie starali się po prostu, normalnie, bez tych obecnie modnych haseł, stwarzać w swoim przekonaniu szczęśliwy dom dla siebie i dzieci. A ja czytam, dążę do partnerstwa w swoim związku i coś mi ucieka, chyba to, że za bardzo się nad tym zastanawiam:) I pewnie za bardzo męczę tego mojego kochanego faceta. Dosyć tych dywagacji, pora zająć się interesującą lekturą.
Tytułowy tata, bohater tej śmiesznej książeczki, nie ma w zwyczaju bawić się z synami. Pewnego dnia, kiedy mamy nie ma, rzuca hasło "Pobawimy się!". Pociechy są zachwycone. Tata proponuje zabawę w klucz. Polega ona na chowaniu klucza i naprowadzaniu szukających w miejsce gdzie on się znajduje. Zabawa działa na zasadzie ciepło - zimno. Wszystko byłoby pewnie fajnie gdyby nie mały Ulf, który wrzucił cenny maminy kluczyk prosto do ubikacji. Zapraszam do lektury !
 I kochane pamiętajcie nie wszystko musi być na waszej głowie, dzielmy się obowiązkami, chwalmy, wymagajmy i kochajmy się. No i czytajmy książki:)

piątek, 2 marca 2012

Wielka poróż

"Wielka podróż"
Anna Castagnoli
Gabriel Pacheco
Beata Chaniec
Tako, 2012



Podróż to alegoria życia, klucz do poznania siebie. Zrozumienie gdzie i dlaczego, właśnie tutaj jest moje miejsce na świecie.
Takich książek dla dzieci, które poruszają filozoficzne i egzystencjalne tematy w sposób przystępny, lekki i zrozumiały jest u nas niestety ciągle niewiele. Zawsze staram się pisać, zasygnalizować te, które oczywiście według mnie, spełniają te kryteria. Tak był np. z "Włosami mamy", z "Gęsią, śmiercią i tulipanem", "Filipem i mamą, która zapomniała" i wieloma innymi, o których piszę na blogu.
"Wielka podróż" jest nawiązaniem do poprzedników. Mały chłopiec w swym pokoju, rozmyśla o wielkiej podróży. Mamy projekcję jego wyobrażenia, mamy alegorię i powiązanie z tym, czym jest wyprawa, podniośle mówiąc, jest ludzką ścieżką do poznania samego siebie i odkrycia własnego miejsca, do którego chcemy powracać.
W tej książce cudowne są ilustracje, oniryczne, duchowe, zastanawiające, niepokojące, zostające w pamięci, to Gabriel Pacheco mistrz ulotności i niedosłowności. To pobudza wyobraźnię i niepokoi, a co za tym idzie rozwija i o to chodzi. I takich pereł wciąż mało, za mało.
Zachęcam, na tacy nie podaję, dmucham do Was, jak chcecie to się zajmiecie tą podróżą.
Plus dla Wydawnictwa Tako, macie tam na prawdę ciekawy skład.tako

Anna Castagnoli
Gabriel Pacheco