piątek, 24 lutego 2012

Marzenie Williama

"Lalka Williama"
Charlotte Zolotow
Agnieszka Graff
Agnieszka Kierat
Hokus-Pokus, 2012



Pierwsze, co mi się nasuwa w związku z tą historią, to stwierdzenie "A co nie wolno?" Wolno wszystko i niech nic nikogo nie dziwi i nie szokuje, a będzię nam się żyło lepiej. Problem jest taki, że jak mały chłopiec marzy o lalce lub zaczyna bawić się dziecięcym wózkiem, to zaczynamy mieć obawy co do jego przyszłości, bo nie chcę absurdalnie pisać tożsamości. Bohater tej opowieści pragnie mieć lalkę, żeby się nią najzwyczajniej opiekować i już podnosi się niepokojący głos tatusia, który uważa, że dla chłopca najlepszy jest pociąg i piłka. Nasz bohater nie ma łatwego życia, ze strony męskiej części ludzkości w postaci kolegów i brata, spotyka się z niezrozumieniem i szyderstwem. Obciachem jest chęć posiadania "dziewczyńskiej" zabawki. Na szczęście jest babcia, która zna życie, wiele rozumie i w pełni akceptuje marzenie wnuka. Babcia wie, że taki delikwent w przyszłości, jak dobrze pójdzie zostanie mężem i ojcem, a opiekuńczości i chęci dawania ciepła należy uczyć się od najmłodszych lat. Niech wiec William ma lalkę i o nią dba. Tak myślę chcemy partnerstwa w swych zwiazkach, to pozwalajmy naszym synom bawić się lalkami, garami, włączajmy ich w pomoc w kuchni, niech wyciągają pranie z pralki, powodujmy, żeby nie mieli jazdy co jest męskie co nie męskie, co żeńskie, a co nie. Moje dzieci bawią się razem samochodami, dziewczyny kochają biegać za piłką, synek wozi lalki w wózku jak szalony, ale umie i chce mi pomagać przy obiedzie, nie robimy wiekiego halo, jak ma ochotę pozmieniać lalkom buty czy ubranka. Ja idę na boicho i kopię piłę, tata idzie na rower, zabiera na męskie wyprawy, ale przwija i karmi, i wykąpać patrafi i nie ma problemu. Najgorzej popadać w sztampę i narzucać rolę. Dzieciaki w przedszkolu bawią się razem w dom, chłpaki też lubią takie zabawy, tylko mam wrażenie, że to my oczekujemy od przyszłego mężczyzny żeby był silny i nie płakał, niech lata z pistolecikiem i strzela. Tylko potem jego przyszłe partnerki płaczą, że nie pomaga w domu, a one chcą partnerstwa. Ja wychodzę z założenia, że czym skrupka za młodu...,a chcę i mam partnerstwo.

sobota, 11 lutego 2012

Prostota

Alan Alexander Milne
Eryk Lipiński
Antoni Marianowicz
Mistrzowie Ilustracji
Dwie Siostry, 2012

Co jest najlepsze na świecie? Myślę, że sami wiecie:) A król, czy wie? Jak nie wie to się dowie.
Ten wierszyk jest dla mnie powrotem do dzieciństwa, bo często babcia mi go czytała i dobrze pamiętam ten mistrzowski rytm. Alan A. Milne rozwija przed nami "Śniadanie króla " i pewnie się zdziwicie czym taki jegomość karmi się na start. Wydawnictwo nota bene jedno z moich ulubionych, mianowicie Dwie Siostry postanowiło przypomnieć nowej lub szerszej rzeszy czytelników owe śniadanie w swym cyklu "Mistrzowie Ilustracji". Mamy więc Eryka Lipińskiego i doskonałego tłumacza Antoniego Marianowicza w nowej edycji wydawniczej, odświerzonej i wysublimowanej pozycji jaką jest niewątpliwie "Śniadanie króla". Zachęcam, sięgnijcie po to co dobre nie tylko na śniadanie:)