środa, 23 grudnia 2009

Naszym czytelnikom życzymy Wesołych Świąt


Kochani Czytelnicy!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam samych radości, zdrowia i szczęścia w Nowym Roku 2010 oraz niesamowitych spotkań z dobrą książką, muzyką i filmem na Przystanku Książka
Zespół Mediateki

wtorek, 22 grudnia 2009

Na Święta

Axel Hacke
"Malenki król grudzień"
Ilustracje Michael Sowa
Jeżeli tylko będziecie mieli okazję... bo tak naprawdę to cudownie byłoby zapoznać się z Królem na święta i pobyć przez chwilę w bajkowej atmosferze jaką stwarza ta książeczka.
"Maleńki Król Grudzień" to sentymentalno-nostalgiczna historia, trzymająca nieco klimat Małego Księcia, niektórzy z was odnajdą w nim Piotrusia Pana, jeszcze inni Dziadka do Orzechów.
Król Grudzień Drugi jest maleńki i z każdym następnym dniem kurczy się coraz bardziej. Uwielbia miśkowe żelki, jest mądry i refleksyjny. W jego świecie wszystko odbywa się inaczej - na kres życia czeka się tam z radością, gdyż jest to powrót do pełnego fantazji, pogodnego dzieciństwa, gdzie sny śnią się na jawie i nie ma rzeczy niemożliwych.
"Dlaczego chcesz zaglądać za ściany, zamiast sobie wyobrazić, co mogłoby się znajdować za nimi? Dlaczego nie chcesz usiąść, zamknąć oczu i sam wymyślić sobie obrazów jakiegoś świata? Gdy byłeś mały, potrafiłeś to robić, i to nawet z otwartymi oczami. Zapomniało ci się? Dlaczego ci się zapomniało?"



Dla mnie to opowiadanie jest przepełnione tęsknotą za dzieciństwem, chociaż niektórzy dopatrują się w nim poczucia lęku przed śmiercią. Król Grudzień nie rozumie wielu rzeczy, które się dzieją w naszym świecie np. dlaczego sny uciekają i nie można się w nich zmieścić. Król interpretuje rzeczywistość na własny sposób i wszystko potrafi. Ma także własne zdanie w sprawie ubezpieczenia emerytalnego, nieśmiertelności czy przyjaźni.
Tę pełną symboliki i wspaniałej treści książkę szczególnie polecam dorosłym, którzy zapomnieli, że do szczęścia naprawdę niewiele potrzeba.

No i koniecznie zwróćcie uwagę na surrealistyczne ilustracje, które wykonał Michael Sowa.

piątek, 11 grudnia 2009

Zaproszenie

Zapraszamy Wszystkich chętnych na zajęcia plastyczne. W czwartek 17 grudnia od 16:30 rusza

w Mediatece wytwórnia ozdób choinkowych czyli "Choinkowy zawrót głowy". Tradycyjnie zapraszamy wszystkich dużych i małych naszych czytelników.

środa, 9 grudnia 2009

Uwaga czytelnicy 0 - 3 lata!

Anna-Clara Tidholm
"Gdzie idziemy"
"Jest tam kto?"
Zakamarki 2009
Na Zakamarki w kwestii książki dziecięcej zawsze można liczyć. Przybliżają polskim czytelnikom dobrych, zagranicznych autorów piszących dla najmłodszych i co najważniejsze wydawane przez nich książki charakteryzują się wysokim poziomem edytorskim. Często rodzice odwiedzający mediatekę razem ze swoimi małymi pociechami pytają co wybrać dla szkraba, który ma rok i ciut więcej lub dobija do dwóch lat. Szukają czegoś ciekawego, kolorowego i prostego z jasnym przekazem i łagodną dawką poznawczą. Kochani w takim przypadku do wspólnego czytania polecić wam mogę dwie zgrabnie i ciekawie wydane książeczki.



Jedna z nich pt. "Gdzie idziemy" to mała wycieczka w różne, zróżnicowane krajobrazowo miejsca. Zaczynamy rano od wyjścia z domu i kończymy wieczorem bo zaraz będzie pora do spania. Maluch ma okazję poznać najbliższe otoczenie, a z pomocą rodziców zorientować się, że w pobliżu miejsca zamieszkania naprawdę dużo się dzieje. Z drugą książeczką pt. "Jest tam kto?" otwieramy kolejne, kolorowe drzwi, odwiedzamy np. rodzinkę małpek, królików i uczymy się zwyczaju pukania.
Obie książeczki umożliwiają dziecku kontakt z samą formą jaką jest książka, a co najważniejsze uczą obcowania z krótkim tekstem literackim, który w spójny sposób współgra z warstwą graficzną. Dużym atutem tych dwóch pozycji są wyraźne, kontrastowe i wesołe ilustracje.
Zapraszam do lektury!

czwartek, 3 grudnia 2009

Szydełko i druty

Uri Orlev
"Babcia robi na drutach"
Ilustracje Marta Ignerska
Wytwórnia 2008
Przedstawiam wam świetną, zrobioną na drutach książkę. To jedna z moich ulubionych, wydanych ostatnio dla naszych milusińskich. Jej atutem jest świetny tekst, rymowany, idealny dla małego czytelnika, który lubi rytm w książce.
"Babcia robi na drutach" to historia o inności, akceptacji i tolerancji. Autor w krótkiej, rymowanej formie zamknął historię babci, która szuka swojego miejsca i domu na ziemi. Staruszka jest wyjątkowa i niepowtarzalna, swój świat, dom, meble i inne sprzęty potrzebne do życia robi sama na drutach. Żeby nie być samotną robi sobie parę wnuczków. Jest fajnie, są szczęśliwi. Niestety kiedy następuje konfrontacja z tzw. normalnym światem i tzw. normalnymi ludźmi akcja naszej historii nabiera niepokojącego tempa.
"Dzieci z dziureczkami zrobione na drutach
Nie znajdą miejsca w naszych instytutach"
I to jest całe sedno i problem w jaki uderza autor. Sami przekonajcie się jaki finał i przesłanie niesie ze sobą ta książka.

poniedziałek, 30 listopada 2009

W oczekiwaniu

Nadeszła ta chwila, piszę. Zaniedbuje ostatnio swojego bloga, może przez to, że przestaje nadążać za wydarzeniami, starość - radość, phi.
Wiosenna pogoda jaką funduje nam listopad sprzyja świątecznym przygotowaniom. U nas na Przystanku już nawet piękna choinka ubrana. Dziś energiczne przedszkolaki z jednego z ochockich przedszkoli ozdobiły ją rozkosznie - kolorowymi aniołami, które posiadają nawet srebrzyste ogony. Zapraszamy do oglądania.
Listopad uraczył nas wieloma wydarzeniami z konferencją "Ochota na Życie" na czele.
Bardzo ciekawe spotkanie odbyło się w czwartek 26 listopada. Na Przystanku miała miejsce promocja książki Jerzego S. Majewskiego "Warszawa nieodbudowana. Królestwo Polskie w latach 1815-1840". Wszystkim miłośnikom historii Warszawy bardzo polecam tę pozycję.
Dziś dekorujemy świątecznie i przy okazji, pomału planujemy atrakcje na ferie zimowe.
Ale wszystko w swoim czasie, póki co czekamy na Boże Narodzenie.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Mikołajek ma 50 lat

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Mikołajku. Ten uroczy, mały smyk skończył niedawno 50 lat, ale jak twierdzi córka autora Anne Goscinny "Mikołajek wcale nie zamierza przechodzić na wcześniejszą emeryturę".
Z okazji okrągłej rocznicy urodzin małego bohatera, nakładem Wydawnictwa Znak ukazały się "Nieznane przygody Mikołajka". Tomik ten zawiera także pierwsze opowiadanie o Mikołajku, które ukazało się 50 lat temu, 29 marca 1959 roku, w regionalnym dzienniku "Sud-Quest Dimanche". Opowiadania po śmierci ojca odnalazła pani Anna Goscinny. Ciekawe jest to, że o ich istnieniu nie wiedział nawet ilustrator książeczek Jean-Jacques Sempe.



Przy okazji mikołajkowego jubileuszu warto wspomnieć, że Polska jest jedynym krajem, który ma swoją wersję przygód Mikołajka. To opublikowana w 1986 roku, w nielegalnym wówczas wydawnictwie Rytm książka "Mikołajek w szkole PRL-u" Maryny Miklaszewskiej.
Na zakończenie dodam, ze przygody francuskiego Mikołajka i jego kolegów - Alcesta, Godfryda, Kleofasa, Euzebiusza i Ananiasza - niedługo będzie można zobaczyć w kinach. Film w Polsce pojawi się już 4 grudnia.

poniedziałek, 26 października 2009

Październik na Przystanku

Mija jeden z pierwszych jesiennych miesięcy-październik.
U nas w mediatece ostatnio o jesieni sporo, chyba głównie dzięki przedszkolakom i dzieciakom biorącym udział w zajęciach plastycznych. Nasze przedszkolaki, które odwiedzają Przystanek z racji lekcji bibliotecznych, na temat jesieni wiedzą prawie wszystko. Zdarza im się co prawda mylić owoce polskie z zagranicznymi lub kompot(pomarańczowy) z sokiem co w efekcie daje całkiem komiczne efekty
.
Jeżeli ktoś z szanownych czytelników chce zobaczyć, co można wyczarować z pięknych jesiennych liści zapraszam do części dziecięcej, możecie tam obejrzeć prace plastyczne naszych małych artystów.

poniedziałek, 19 października 2009

Typ czytelnika pt. Drugi dom

Wszechmogący czytelnik może wszystko. Może na przykład znienacka wcisnąć papierek po słonych orzeszkach pomiędzy regały. Jak mu się nie zechce ruszyć czterech liter, potrafi narobić naprawdę niezłego spustoszenia wokół siebie, znacząc swą obecność różnego rodzaju okruchami, plamami lub szczątkami zużytej gumy do żucia, nie wspominając o innych pozostałościach beztroskiej konsumpcji.

Czytelnik w wytchnieniu pracuje i zapomina o bożym świecie. Bywa też roztargniony ten nasz czytelnik. Pozostawia po sobie okulary, parasole, czapki, kurtki i tym podobne części garderoby. W większości przypadków szybko się reflektuje i wraca zdyszany po zgubę. Dla czytelnika biblioteka to jak drugi dom. Łazienka jest, przebrać się można, umyć, ogolić, nachlapać, papierem i mydłem na wynos poczęstować.
Czytelnik jaki jest każdy widzi. Inne typy opiszę kiedy indziej.

środa, 14 października 2009

Poetycka bajka o ciąży



Maria Teresa Zannin
"Jak się rodzą dzieci"
Bernardinum 2008

Coś dla najmłodszych i ich rodziców,
jak zwykle u mnie. Dziś polecam książeczkę pt."Jak się rodzą dzieci".
Ze znalezieniem podobnych tytułów na rynku polskim nie ma problemu, jednak w tym temacie warto zwrócić uwagę na jakość przekazu. Dorośli często słyszą pytanie: Jak się rodzą dzieci? Polecana przeze mnie pozycja, temat edukacji seksualnej podejmuje za pomocą prostych zdań i delikatnych obrazów, dostosowanych do percepcji małych czytelników. Moim zdaniem książeczka ta może być wstępem do poważniejszych rozmów z dzieckiem na jeden z bardziej ciekawych tematów dotyczących ludzkiego życia.

wtorek, 6 października 2009

Fotki z głośnego czytania

Fajny czas spędziliśmy razem podczas akcji głośnego czytania (patrz:dwa posty poniżej).
Nasz mały sukces to włączenie do czytania ekipy grającej. Chłopaki dali rade. Jednak nic za darmo. W nagrodę i na zachętę dostali dodatkowe minuty przy stanowiskach komputerowych.









środa, 30 września 2009

Znam Melę na pamięć

Eva Eriksson (tekst i ilustracje)
Mela na zakupach
Mela na rowerze
tłum. Agnieszka Stróżyk
Zakamarki 2009















Jedno z lepszych na rynku polskim wydawnictw książek dla dzieci, odkrywa przed nami cudowną autorkę Evę Eriksson (zakręćcie się koniecznie za innymi pozycjami tej autorki), a ja przedstawiam wam Melę czyli w sam raz coś dla najmłodszych czytelników.
"Mela jest już duża i mądra". Tak zaczyna się każde z opowiadanek. Czy może być piękniejszy początek? Każdy maluch chce być duży i mądry. Mój też. Lektura podobała mu się i wciągnęła na tyle, że ja mama znam Melę na pamięć. Razem z Michałkiem zaprzyjaźniliśmy się z małą świnką, która dzielnie zdobywa nowe umiejętności.
Robi to z prawdziwą rozkoszą w czasie nauki jazdy na rowerze z gracją wjeżdża w słup, a kiedy babcia wysyła ją na pierwsze samodzielne zakupy, z przejęcia myli woreczek fasoli z workiem ziemniaków. Nie mogę zdradzić wszystkiego, bo ominie was cała przyjemność obcowania z cudowną książeczką.

piątek, 25 września 2009

O śmierci

"Gęś, śmierć i tulipan"
tekst i ilustr. Wolf Erlbruch
przeł. Łukasz Żebrowski
Hokus-Pokus, 2008
O tej książce zamierzałam napisać od dawna, tak naprawdę od momentu, kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłam i przeczytałam. Tak naprawdę to trzeba odpowiedniej chwili i nastroju, żeby do tego się zabrać, bo to jest perełka pod każdym względem (treść, przekaz, ilustracje).
Musiał chyba nadejść ten dzień, jestem na zastępstwie, mam trochę luzu, odpowiedni nastrój i zapał. Zatem do dzieła. Warstwa tekstowa mistrzowska. Ilustracje nieco kontrowersyjne, ale bardzo dobrze, przynajmniej wywołują dyskusje i o tej książce po prostu się rozmawia. Jest to wyjątkowa pozycja, która w oszczędny i sugestywny sposób opowiada historię przyjaźni gęsi i śmierci.
Opowieść ta jest pretekstem do oswojenia i przybliżenia czytelnikowi tematu śmierci. Autor przeprowadza to w delikatny, niezwykle mądry sposób, dawkuje przeżycie i doświadczenie tematu, które następuje stopniowo, krok po kroku.
Jest to pozycja dla czytelnika w każdym wieku, zarówno dla tego najmłodszego jak i starszego, każdego w odpowiedni sposób dotknie i skłoni do fascynującej rozmowy na temat przemijania.

ZAPROSZENIE


Kochani zapraszamy Was na obchody Dnia Głośnego Czytania. Akcja odbędzie się na Przystanku we wtorek 29.o9 o godz. 16. Przyjdźcie i posłuchajcie jak czytamy specjalnie dla Was - naszych czytelników.

*Dzien Głośnego Czytania został ogłoszony przez Polską Izbę Książki w 2001 roku i obchodzony jest zawsze w dniu 29 września.

wtorek, 22 września 2009

Guciob przedstawia: „Przemyt” i „Jak przeklinać. Poradnik dla dzieci”

Kolejne pozycje literatury dla dzieci, które postanowiłem pokrótce poniżej przedstawić, to dwie książeczki z gatunki „dziecięcej literatury kryminalnej”. Moim zdaniem raczej z tych gorszych pod względem wychowawczym.

Na pierwszy ogień „Przemyt” Beaty Sroki (Muchomor 2008). Wydawałoby się, że przedstawia problem, jakich wiele w każdej właściwie rodzinie. Dziecko chce mieć zwierzaka, oczywiście tylko rodzice wiedzą, jakie będą konsekwencje przyjęcia stworzenia - w tym przypadku psa - pod dach i odmawiają stanowczo, synek się upiera i koniec końców oczywiście szczeniaczek (chomik, myszki, papuga, żółw, itd. itp.) staje się członkiem rodziny.Niby sytuacja jakich wiele w naszych rodzinach, w sumie naturalna i chyba do pewnego stopnia akceptowalna (mi również się zdarzało z jednym, drugim, czy nawet trzecim psem). Tylko teraz pojawia się problem zasadniczy: jakim sposobem pies znalazł się w domu? Mianowicie sprytny chłopczyk po przeczytaniu książki postanowił psa zwyczajnie przemycić pod bluzą. Oczywiście w dobrej przecież wierze, ale teraz chciałbym przejść do sedna.

Czy aby na pewno tak powinniśmy wychowywać dzieci? To bardzo dobrze, że dziecko samodzielnie czyta książki i wykorzystuje wiedzę w nich zawartą, ale chyba nie powinno się to odbywać bez kontroli rodziców. Tym razem było to książka o przemytnikach złota, ale czy możemy być pewnie, że następnym razem nie będzie brutalniejsza, że dziecko wyciągnie z niej gorszych wzorców i o zgrozo wykorzysta je do swoich celów?

Moim zdaniem nie tak. Dziecko właśnie dostało przyzwolenie na kombinowanie, na oszukiwania, na wykorzystywanie sztuczek do osiągnięcia własnej satysfakcji. Samo nie ma o tym oczywiście żadnej świadomości, ale właśnie w tym rola rodziców by dziecko uświadomić, poinformować co jest dobre, a co złe, gdzie istnieje granica, której przekraczać nie powinniśmy. Bo następnym razem to będą coraz poważniejsze ustępstwa, coraz poważniejsze uchybienia, bo przecież dziecko musi mieć wszystko i być szczęśliwe podczas dorastania. Brutalne filmy? Tak synku! Rozerotyzowane teledyski? Oczywiście córciu! Krwawe gry na play station? Ale tylko godzinkę! Piwko? Jedno! Narkotyki? Tylko miękkie.
Demonizuję? Być może, ale z premedytacją, bo takie będą nasze dzieci, jak je sami wychowamy. Razem z psem. Ale bez żadnego „Przemytu”.


Drugą książką przewidzianą na dziś jest dosyć obszerne dzieło Michała Rusinka pt. „Jak przeklinać. Poradnik dla dzieci” (Wydawnictwo Znak. Kraków 2008). Teoretycznie kolejny ważny problem, tym razem trochę starszych dzieci. Wszyscy bowiem wiemy, jak to czasem z przekleństwami jest, coś nam się wyrwie, gdzieś ktoś krzyknie, film w tv leci i dziecko słyszy, dziecko się uczy i powtarza. Wyżej wymieniona książka – zawierająca zebrane przez autora rzeczywiste wyrażenia – w swym zamyśle miała chyba ułatwić dzieciom w przejściu przez ciężki okres dzieciństwa, zanim sami zrozumieją, że przekleństwa tak, ale tylko w konkretnie uzasadnionych przypadkach. Taka miała być, ale nie do końca to moim zdaniem autorowi wyszło.W krótkich rymowankach bowiem, opisując konkretne sytuacje, przeciwności losu i wydarzenia, podpowiada dzieciakom, jak się mają brzydko wyrażać, tworząc przy tym kompletnie nie zrozumiałe wyrażenia, nie wiele mające wspólnego z poprawną polszczyzną, stosując jednocześnie wyrazy, których znaczenia siłą rzeczy dzieci nie rozumieją. Mało tego, odnoszę wrażenie, że tylko o znalezienie właściwego rymu autorowi chodziło.

Sama sprawa przeklinania jest oczywiście ważną sprawą u dorastających dzieci i młodzieży, ale czy nie powinniśmy tłumaczyć, że samo ono jest złe, że kulturalny młody człowiek nie powinien takiego języka używać itd. A tutaj mamy wręcz pochwałę i zachętę do używania brzydkich wyrazów. Oczywiście żadne znane większości dorosłym przekleństwo tam nie pada, ale moim zdaniem co za różnica, czy powiemy kurdę, kurczę, kurna, jak i tak myślimy bardziej soczyściej. Takie trochę to hipokrytyczne podejście. A to u dzieciaków nie popłaca. Zwłaszcza, gdy stosowanie zamienników typu „komba bruca!”, „dziamdzia glań”, „o, oskoma”, „belwebra”, „marakuje” (że pozwolę sobie zacytować kilka przykładowych) narazi nasze dziecko na ośmieszenie wśród rówieśników, a rodziców na dziecięcy zarzut „co Wy k***a wiecie o przeklinaniu?”.

Guciob

czwartek, 17 września 2009

Guciob przedstawia. Pan Kuleczka na dobry początek.


Po długich namowach zgodził się. Udało się i oto mamy pierwszą recenzję, otwierającą nowy cykl pt."GUCIOB PRZEDSTAWIA".
Kochani zapraszam zatem do lektury.

Recenzowaniem książek dla dzieci powinni się zajmować profesjonaliści, a przynajmniej osoby, które te dzieci posiadają, ale spróbujmy...

Na pierwszy ogień dwie książeczki Wojciecha Widłaka (wieloletniego redaktora miesięcznika „Dziecko”) z serii „Pan Kuleczka” pod tytułem „Skrzydła” oraz „Światło”. Cała seria to krótkie opowiadania, gdzie głównymi sympatycznymi bohaterami są nadzwyczaj spokojny pies Pypeć, rozweselona kaczka Katastrofa, niespokojna mucha Bzyk-Bzyk oraz opiekun całej gromadki, czyli Pan Kuleczka.

Każde z opowiadań w pierwszej z wymienionych książeczek zawiera w sobie sporą dawkę humoru, opis wielu życiowych problemów z punktu widzenia milusińskich, a przede wszystkim wartościowy dla nich morał i wiele odpowiedzi na pytania z ulubionego cyklu dorosłych, czyli skąd się biorą kwiaty, dlaczego można latać bez skrzydeł, dlaczego rzeka się rusza, skąd się biorą skarby, dlaczego w nocy trzeba spać, co widać przez okna i wiele, wiele innych.

W drugiej z kolei książeczce, utrzymanej w tej samej konwencji co pozostałe, tym razem dzieci mogą się dowiedzieć o tym, co się dzieje, gdy dzwoni telefon, gdy w lesie usychają drzewa, do czego może służyć kapusta i skąd przychodzi światło, czym grozi bieganie po schodach, skąd się biorą kolorowe gwiazdy i dlaczego warto dzielić się marzeniami.

Wszystko to opisane przystępnym dla dzieci językiem, dzięki któremu każde z nich w lot załapie sens danego opowiadania i będzie zadawać dorosłym dalsze pytania rozwijając wprost historie z przygód Pana Kuleczki i jego przyjaciół odnajdując w dodatku te same przygody w swoich codziennych zabawach.

Więcej o przygodach Pana Kuleczki, psa Pypcia, kaczki Katastrofy oraz muchy Bzyk-Bzyk możecie się dowiedzieć na stronie: http://www.pankuleczka.pl/, gdzie znajdziecie również wiele konkursów, gier i zabaw ze świata naszych bohaterów.
Guciob

piątek, 4 września 2009

Przystanek Książaka na ochockich spotkaniach Bukinistów

W niedzielę 30 sierpnia przy Placu Narutowicza miała miejsce nowa ochocka inicjatywa (Spotkania Bukinistów), skierowana do miłośników książek.
Kim jest bukinista? Bukinista (z fr. bouquiniste) - uliczny antykwariusz, handlujący starymi i używanymi książkami. Nazwa początkowo odnosiła się głównie do paryskich antykwariuszy handlujących w stoiskach nad Sekwaną. Bukinistami nazywano też potocznie w Polsce sprzedawców nowych książek - rozkwit tej formy handlowania książkami w Polsce nastąpił pod koniec lat 80. i na początku lat 90., gdy starano się nadrobić luki na księgarskim rynku i publikowano setki tytułów niedostępnych wcześniej w oficjalnym obiegu, sprzedawanych ze straganów i na placach targowych. Potem ta forma handlu praktycznie zanikła, ustępując miejsca księgarniom (dla nowych książek) i antykwariatom (dla używanych książek). Obecnie największe stałe miejsce handlu bukinistów w Polsce znajduje się w przejściu podziemnym na dworcu kolejowym w Krakowie i we Wrocławiu.
Wróćmy do naszej imprezy. Na skwerze, przy pomniku Gabriela Narutowicza powstała kawiarenka w stylu francuskim, w alejkach rozstawiono namioty, w których urzędowali antykwariusze, bibliotekarze i księgarze. Spotkać można było literatów związanych z Ochotą.
"Przystanek Książka" stworzył punkt informacyjny mediateki, można było zapoznać się z naszą ofertą i propozycjami jakie mamy dla czytelników.
Spotkania Bukinistów to nowy punkt na mapie wydarzeń kulturalnych w dzielnicy. Sam pomysł jest świetny, oby nie przemienił się tylko w nastawiony na zysk kiermasz książek. Mam nadzieję, że się rozwinie i rozsmakuje mieszkańców na tyle, że będą chcieli mieć kontakt ze słowem drukowanym i będą ciekawi konfrontacji z ludźmi ze świata książki.
Organizatorem imprezy był Zarząd Dzielnicy Ochota M. St. Warszawy, a realizatorem przedsięwzięcia Agencja Artystyczna 4Etno.
P.S. No i pozdrawiam was kochani z urlopu, tydzień laby już prawie za mną...

wtorek, 25 sierpnia 2009

Czytelnicy mają głos - Alicja poleca "Eragona"

Moim pomysłem jest włączenie czytelników do formuły książek polecanych. Mamy wspaniałych, młodych "pożeraczy" książek. Oni znają się na rzeczy. Znają smak czytania. Ich opinia jest najważniejsza. Nadesłane recenzje pozostawiam w wersji oryginalnej.
Dzisiaj książkę poleca dziesięcioletnia uczennica ochockiej Szkoły Podstawowej. Zatem oddaje głos Alicji:
"Powieść fantasty Eragon opowiada o chłopcu imieniem Eragon i smoczycy Saphirze. Pewnego spokojnego dnia nasz bohater wyrusza na polowanie w góry zwane Kośćcem, w górach nagle przed nim pojawia się kamień koloru błękitnego, zabiera go do domu, po jakimś czasie kamień zaczyna pękać. Okazuje się, że to nie kamień tylko jajo z którego wyłania się smok. Eragon dotyka zwierzę i nawiązuje się pomiędzy nimi telepatyczna więź. Chcecie dowiedzieć się co spotkało Eragona i Saphirę? To przeczytajcie powieść "Eragon". Gdybym miła oceniać, dałabym 6+.
PS. Polecam także kolejne części "Najstarszy" i "Brisinger".

Alice@

sobota, 22 sierpnia 2009

O tym jak opowiadanie i prawdziwy świat zszyły się ze sobą

David Almond
"Dzikus"
Ilustracje Dave McKean
Jak uwolnić emocje? Jak wyzwolić swój wewnętrzny krzyk, który często bywa głęboko ukryty? Główny bohater, Blue Baker znalazł na to sposób. Postanowił pisać i przelać na papier swój żal. Powstała historia o małym Dzikusie, który nie ma rodziny ani przyjaciół. Nie potrafi mówić, mieszka w jamie, żywi się jagodami i korzonkami. Dzikus uwalnia żal i sprzeciw Blue Bakera po śmierci taty.Chłopiec stwarza tę postać jako swoiste alter ego, potrzebuje go do wyzwolenia emocji, które ukrywa przed światem zewnętrznym. Strata ojca wywołuje w nim fale uczuć. Dzikus jest uosobieniem jego gniewu, bezradności i swoistym wcieleniem mrocznej strony. Opowiadanie jest formą określenia uczuć po stracie. Niesamowicie przeplatają się osobowości w rzeczywistej i fikcyjnej postaci. Chwilami zazębiają się i granica pomiędzy realnością i imaginacją jest bardzo płynna.
Zachęcam do sięgnięcia do tej pozycji, wszak każdy z nas ma w sobie swojego dzikusa.
Przekonajcie się sami jaki finał ma ta historia. Zwróćcie też koniecznie uwagę na postać mamy i Hoppera (miejski chuligan - blokers :P).
Chciałabym jeszcze podkreślić, że Dzikus w warstwie obrazowej należy do Dave McKeana, który z opowiadania Blue stworzył odrębną unikalną całość.

środa, 19 sierpnia 2009

Poznajcie Basię!

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Seria "O Basi"
Mój synek idzie do przedszkola. Basia mu pomaga. Sama chodzi chętnie do przedszkola i jest idealną koleżanką na ten czas. Seria o przygodach Basi pomoże Waszemu dziecku zrozumieć otaczający świat, pokaże jak radzić sobie w trudnych sytuacjach i poszerzy jego wiedzę.
Bardzo dobrze napisane książeczki, realne, dotyczące codzienności i w mądry sposób ją interpretujące. Projekt i opracowanie graficzne jest dziełem Doroty Nowackiej. Ilustracje należą do Marianny Oklejak. Świetna robota. Zarówno pod edytorskim jak i graficznym aspektem. Książeczki o Basi (dotychczas ukazały się: "Basia i nowy braciszek", "Basia i upał w ZOO", "Basia i Boże Narodzenie", "Basia i przedszkole", "Basia i biwak") są osadzone w realnym świecie, poruszają rodzinne i domowe problemy z jakimi spotykamy się na co dzień. Sądzę, że będziecie zadowoleni ze spędzenia czasu z dobrze napisaną książką.

http://www.nudastop.pl

wtorek, 18 sierpnia 2009

Witam Wszystkich!
Chcecie się dowiedzieć jak zrobić statek parowy z kawałka papieru?
Przedstawiamy Wam zatem krótki filmik instruktażowy, obrazujący jak to zrobić.
Występują:
instruktorka Natalia
pomarańczowa kartka papieru formatu A4
zwinne dłonie instruktorki
czarne paznokcie
Przystanek Książka zaprasza na projekcję etiudy filmowej pt."Parostatek-zrób to sam".
Do dzieła!

http://www.youtube.com/watch?v=uJqXXhW_FWA

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

piątek, 14 sierpnia 2009

Pacyfikcja stacji komputerowej :P

Doceniam ciszę.
Doceniam ciszę w bibliotece.
Naprawdę.
Nasza brygada została wysłana na godzinne przymusowe zesłanie na dwór.
Uff, rześko, świeżo. Inaczej mózg pracuje, pojaśniało. Cisza to błogostan.
Wyciszenie emocji przy stanowiskach komputerowych, owocuje polepszeniem samopoczucia pozostałej części biblioteki.Wracam do poprzedniego posta i stwierdzenia, że w bibliotece nie musi być cicho i patetycznie i już z nim polemizuje, zmiękłam nieco.
Zesłanie grającej brygady jest koniecznością.

środa, 12 sierpnia 2009

Wakacje na Przystanku

Lato, lato gorące...Pięknie świeci słońce:)
Część załogi na urlopie. Wymieniamy się. Jedni po, inni przed odliczają dni.
A Przystanek bynajmniej nie ma ochoty na urlop się wybrać. Na dobre się rozkręcił i pracuje na pełnych obrotach. Nie ma wakacyjno-letniego przestoju. Widać ludziom brakuje takich przestrzeni. Tutaj czują się nieskrępowanie i swobodnie. Łapią atmosferę, chcą przychodzić, przebywać, wracać. Nie będę tu ściemniać i jechać w stylu, że to idealne miejsce. Tutaj jest energia - WYMIESZANA.
Dzieciaki rozemocjonowane graniem, w przypływach głośne, chociaż ostatnio zdyscyplinowane. Pilnują kolejki, zapisów, godzin, nie ma na hura. Mają gdzie przyjść, spędzić czas. Dyskusyjny dla nas jest czas jaki spędzają przed komputerem, póki co przymrużamy nieco oko w końcu wakacje.
Zderzenie dzieciaków i dorosłych, które inicjuje otwarta przestrzeń mediateki łączy żywioły.
-Czy tu zawsze jest tak głośno?!
Pyta wyczulona na hałas, zapisująca się nauczycielka.
-W przypływach. - Odpowiadam ja, której to w zupełności nie przeszkadza.
W bibliotece nie musi być cicho i patetycznie. Wiadomo nic do przesady, ale każdy inteligentny człowiek zdaje sobie z tego sprawę i nie wydziera się bez powodu na całe gardło.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Uczcie się od bocianów!

Hans Christian Andersen
"Córka Króla Moczarów i inne baśnie"
"Bociany opowiadają swoim małym wiele baśni, a wszystkie o bagnach i moczarach. Zazwyczaj dopasowują je do ich wieku i zdolności rozumienia; najmłodszym bocianiętom wystarczy powiedzieć: "fiku miku na patyku" i już im się podoba, a starsze chcą głębszej treści, albo przynajmniej czegoś o rodzinie".
Tak rozpoczyna się baśń, kończy się w równie mądry i filozoficzny sposób. Cały Andersen. Mistrz splatania fantazji i realności. Jego baśnie zapadają głęboko w serce, dlatego żyją, idą przez pokolenia. Rodzice czytają je dzieciom, dziadkowie wnukom. Bo Andersen to prawdziwa sztuka, ta z najwyższej półki.

Zbiór baśni pt."Córka moczarów i inne baśnie" zawiera mniej znane pozycje, doskonale przetłumaczone bezpośrednio z duńskiego przez Bogusławę Sochańską, dzięki temu zachowują prostotę i liryzm, oddając przy tym specyfikę pisarstwa Andersena - humor podszyty metafizyką.

niedziela, 2 sierpnia 2009

"...Kupa ma różne kolory..."

Pernilla Stalfelt
"Mała książka o kupie."
Tym razem zacznę cytatem ze strony wydawnictwa Czarna Owca, dawniej Jacek Santorski & Co, które rekomenduje i poleca serię "Bez tabu".
Książki "Mała książka o przemocy","Mała książka o śmierci" i "Mała książka o kupie" rozpoczynają nową serię "Bez tabu". Wydawane w tej serii tytuły przybliżać będą tematy uważane często za kontrowersyjne, intrygujące, budzące zażenowanie lub niepewność. Tematy, o których nie potrafimy bądź wstydzimy się mówić, albo których się po prostu boimy.
Wszystko cudownie i wspaniale, dopóki nie wpadnie nam w ręce "Mała książka o kupie". Hardcore na maxa, niestety absolutnie nie dla najmłodszych. W taki sposób świat i procesy fizjologiczne przybliżać można dorosłym o umysłach małych dzieci.
Zgadzam się z tym, że z małym człowiekiem trzeba rozmawiać o wszystkim. Mądry rodzic, który chce wyjaśnić dziecku proces wydalania, powinien zastanowić się czy rzeczywiście warto uczynić książkę "O Kupie" kluczem do zgłębienia tego zagadnienia.
Pozycja "O kupie" moim zdaniem może jedynie być pomocna w spaczeniu dziecięcego odbierania świata. Truskawki zmienią smak... Groteską w tej książeczce jest to, że w swym zamierzeniu miała przedstawić proces wydalania w zabawny, prosty i dosłowny sposób. Ilustratorka i jednocześnie autorka doskonale o to zadbała, siląc się na stricte obrazkowo-komiksową stylistykę z takim zastrzeżeniem, że dla dorosłych może być to zabawne ale dla dzieci już niebezpieczne. Rysunek skaczących golasów, puszczających bąki z podpisem tata, mama, pani i ja lub przedstawienie mamy podającej córce marchewkę i kiełbaski z kupy. Według mnie warstwa obrazkowa i tekstowa przekracza granice dobrego smaku(...wyobraźcie sobie, co by było, gdyby wszystkie panie i wszyscy panowie zrobili kupę w jednym miejscu...), mówiąc kolokwialnie za bardzo pojechane ujęcie tematu. Dlatego drodzy, chcący przybliżyć ten świat swoim pociechom rodzice, sami zdecydujcie czy warto zapodać swej latorośli tą pozycję, chyba, że jest już na tyle duża, że posiada dystans i łapie rezerwę do tak przedstawionego problemu wydalania jak w "Małej książce o kupie". Santorski wydając tę pozycję wywołał dyskusję i polemikę w stylu czy pokazałbym dziecku, czy nie pokazałbym. Kontrowersyjna rzecz na pewno. Niezła strategia marketingowa, a docelowy target mały odbiorca-niepokojące. Dobry ruch przed zmianą nazwy wydawnictwa i tyle. A można inaczej o kupie rozprawiać. Patrz:"Kupa przyrodnicza wycieczka na stronę" Nicola Davies
"O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę" Werner Holzwarth, Wolf Erlbruch
Świat w obrazkach "Ludzkie ciało."

środa, 29 lipca 2009

Maluchy na start!

Czy wiesz, że Twoje dziecko może przyłączyć się do biblioteki niezależnie od wieku i to nic nie kosztuje? Książki są wypożyczane za darmo! Czytajcie, wybierajcie, wyrabiajcie nawyk kontaktu ze słowem pisanym. Mediateka "Przystanek Książka" jest miejscem przyjaznym dla małego człowieka. Znajdziecie u nas wiele atrakcyjnych pozycji wydawniczych skierowanych do najmłodszych odbiorców, które stopniowo będą przenosiły ich do bardziej zaawansowanych pozycji. Najważniejszy jest start. Oswajajcie swoje pociechy z książkami to zaprocentuje w przyszłości.

niedziela, 26 lipca 2009

Dziadkowie czytajcie wnukom!

"Mój dziadek był drzewem czereśniowym"
Angela Nanetti.
Wszystkim dziadkom i wnukom polecam tę książkę. Niesamowita przygoda, świetna historia o drzewie, które jest zarazem dziadkiem i matką. Opowieść o postrzeganiu świata, o więzach jakie tworzą pokolenia, o porozumieniu jakie rodzi się między małymi i dużymi. Ta książka jest mądra. Chwyta. Scala to co najważniejsze, czyli relacje w rodzinnym funkcjonowaniu pokoleń. Między wnukami i dziadkami istnieje realna magia i ta książka doskonale ją interpretuje. Chciałabym jeszcze podkreślić, że wspaniałego przekładu z włoskiego dokonali Jarosław i Magdalena Mikołajewscy. Dobra robota. Czytajcie!

czwartek, 23 lipca 2009

Get Talking!

Attention, please!
Do wszystkich zainteresowanych!
Mediateka zaprasza na letnie spotkania z językiem angielskim. Będziemy rozmawiać, dyskutować, tudzież konwersować jak również opowiadać, zmyślać i fantazjować na różnorakie tematy (wtorek 11.08 godz. 15.00) oraz oglądać filmy anglojęzyczne w wersji oryginalnej - wieczory czwartkowe ( 13.08 godz. 19.00)


Zaproszeni są wszyscy, mała znajomość języka nie będzie przeszkodą dla nikogo!

poniedziałek, 20 lipca 2009

Fikus

Wanda Mycielska
"Fikus"
Na wakacje pojechał z nami Fikus. Przez cały tydzień spędzony w Łysowie ten mały, gałgankowy słonik z przejęciem opowiadał nam o swojej mamie Klarze, o sobie i o wszystkich przygodach i zdarzeniach jakie im się przytrafiły. Wciągnęliśmy się w te opowieści. Ujął nas i zaczarował Fikusinek."Fikus" Wandy Mycielskiej jest wspaniałą książeczką dla dzieci. Napisane prostym i czystym językiem opowiadania o małej dziewczynce i jej przytulance w dorosłym czytelniku, wyzwalają uczucia dobra i takiej tkliwej tęsknoty za dzieciństwem, za babcią, za beztroską. Mały odbiorca będzie chciał słuchać, bo Fikus opowiada na poziomie kilkulatka, doskonale zna i interpretuje jego świat.
Koniecznie dotrzyjcie do tej książki i poczytajcie ją swoim pociechom. To bardzo wartościowa pozycja, każda z historii zawiera wychowawcze i pouczające przesłanie. Pomimo wyczuwalnego odcienia sepii, zawiera niezmienne zasady podstaw dobrego wychowania, jakich w większości współcześnie wydawanych pozycji dla dzieci zwyczajnie brak. Dla mnie perełka. Sami zobaczycie, że "kto rozumie gałgankowe słonie, rozumie też inne ważne rzeczy, których inni ludzie nie rozumieją."

piątek, 3 lipca 2009

Kanikuły

Nadszedł ten czas, tak wyczekiwany przez każdego pracownika :P
TAK jestem na urlopie!!! video

Jadę tam gdzie nie ma internetu i zasięgu komórki.
Więc na pewien czas żegnam Was.

czwartek, 2 lipca 2009

Atrakcja dla przyszłych dentystów :)

Nasz Krokodyl już na Filtrowej dostarczał maluchom emocji i śmiechu. Naprawdę był tam gwiazdą i atrakcją wśród zabawek. Na nowym jego popularność nie straciła na zainteresowaniu.Można rzec, że wręcz przeciwnie jeszcze bardziej wzrosła. Bo Krokodyl jest nie przewidywalny i zaskakujący. Nieodpowiedni ruch i złapie Cie za palce. Najmłodsi go uwielbiają, dorośli zresztą też. Niejedna mama chętnie zostawia swoją pociechę w towarzystwie Krokodyla, a sama idzie w spokoju pobuszować po półkach z książkami. Codzienne ktoś sprawdza mu ząbki, a on cierpliwie znosi te próby. Zielony, plastikowy gad, na pierwszy rzut oka taki statyczny i drętwy, wystarczy jednak poznać jego możliwości aby poczuć ten dreszczyk emocji, kiedy trafi się na ten ząb, który powoduje zamknięcie się paszczy. Nie do przecenienia. Nasze maluchy niby się boją, czają ale chcą naciskać. Z rozbawieniem pokonują własne obawy i naciskają dalej. Krokodylku nie zepsuj się tylko! Masz naprawdę wiernych fanów wśród naszych czytelników nie tylko tych najmłodszych.