piątek, 13 kwietnia 2012

Dziewczynka z parku


"Dziewczynka z parku"
Barbara Kosmowska
Emilia Dziubak
W.A.B., 2012





 Po lekturze takiej książki jak ta, mam rzeczywiście ciary na plecach. Jest parę takich tytułów, które przyprawiają mnie o taki stan. Niech żyją książki dla dzieci i dziecięca literatura!!! Cieszę się ogromnie, że coraz częściej, pojawiają się nie książki lecz prawdziwe perełki, chce się je mieć, brać do ręki, czytać, przewracać kartki i wracać do nich. Do mojego zbioru ulubionych pozycji dla najmłodszych dołącza "Dziewczynka z parku". Cudna książka, wspaniale wydana, zilustrowana przez Emilię Dziubak, która nadała tej historii prawdziwej magii. Jest to przykład doskonałej symbiozy tekstu i ilustracji. Temat ciężki jak dla małego czytelnika - śmierć najbliższej osoby. Barbara Kosmowka wprowadza nas w świat po stracie w sposób subtelny, delikatny i piękny. Oswaja ze stanem rozpaczy, żalu, przygnębienia i wielkiej tęsknoty, jakiej doświadcza mała Ania po odejściu taty. Postarajcie się dotrzeć do tej pięknej książki!



"Ta zima jest dla Andzi zupełnie inna niż wszystkie poprzednie. Pół roku temu zdarzyło się coś strasznego - umarł jej tata. Dziewczynka tęskni za wszystkim, co dawniej składało się na życie rodziny: za grą w chińczyka, rozmowami przy stole i za brzoskwiniowym sernikiem leczącym smutek. Przede wszystkim jednak brakuje jej wypraw do parku, w którym tata, zapalony ornitolog, uczył ją dostrzegać piękno przyrody.

Nie jest łatwo poradzić sobie z cierpieniem, ale Andzi pomaga pamięć o pewnej tajemnicy powierzonej przez tatę. Może również liczyć na kolegę, Jeremiasza, który przywraca uśmiech na jej twarzy. Czy dziewczynka zdradzi chłopcu swój sekret?

Opowieść o wspomnieniach, które bolą, ale też są tym, co posiadamy najcenniejszego. Autorka mówi o śmierci i stracie w sposób prosty, a jednocześnie pełen szacunku dla swoich bohaterów i czytelników."
(cyt. polska ilustracja dla dzieci).

środa, 14 marca 2012

Jak się tata z nami bawił

"Jak się tata z nami bawił"
Ulf Stark
Mati Lepp
Katarzyna Skalska
Zakamarki, 2011





Uwielbiam takie historie. Przypomina mi się dzieciństwo i mój tata i to, jak nas pilnował, jak mama musiała wyjść. Kiedyś został na takim dyżurze, a my korzystając z nieobecności mamy, bawiłyśmy się we fryzjera jej lokówkami. Ja, tak sobie zakręciłam loki, że za żadne skarby nie szło lokówki wykręcić. Zmartwiona poszłam do taty, a tata niewiele się zastanawiając, rozwiązał problem przy użyciu nożyczek, po prostu odciął loka i po sprawie. Faceci mają jednak inne spojrzenie na problemy małych dzieci:) Jak sobie dziś wspominam tatę i siebie jak dziecko, to z tatą zawsze było fajnie. Tata umiał mi zapleść warkocz, nauczył mnie jeździć na łyżwach i rowerze. Pamiętam spacery z nim, wycieczki i wygłupy. Tata zawsze pomagał mamie w domu, umiał zrobić obiad, nie było problemu żeby z nami zostać, wymienili się z mamą obowiązkami i oddawali sobie na wzajem czas w opiece nad nami. Piszę o tym wszystkim dlatego, że 30 lat temu, jak moi rodzice mieli małe dzieci, nikt nie zastanawiał się nad tematem partnerstwa, roli ojca w życiu rodziny czy problemem aktywnego rodzicielstwa. Ludzie starali się po prostu, normalnie, bez tych obecnie modnych haseł, stwarzać w swoim przekonaniu szczęśliwy dom dla siebie i dzieci. A ja czytam, dążę do partnerstwa w swoim związku i coś mi ucieka, chyba to, że za bardzo się nad tym zastanawiam:) I pewnie za bardzo męczę tego mojego kochanego faceta. Dosyć tych dywagacji, pora zająć się interesującą lekturą.
Tytułowy tata, bohater tej śmiesznej książeczki, nie ma w zwyczaju bawić się z synami. Pewnego dnia, kiedy mamy nie ma, rzuca hasło "Pobawimy się!". Pociechy są zachwycone. Tata proponuje zabawę w klucz. Polega ona na chowaniu klucza i naprowadzaniu szukających w miejsce gdzie on się znajduje. Zabawa działa na zasadzie ciepło - zimno. Wszystko byłoby pewnie fajnie gdyby nie mały Ulf, który wrzucił cenny maminy kluczyk prosto do ubikacji. Zapraszam do lektury !
 I kochane pamiętajcie nie wszystko musi być na waszej głowie, dzielmy się obowiązkami, chwalmy, wymagajmy i kochajmy się. No i czytajmy książki:)

piątek, 2 marca 2012

Wielka poróż

"Wielka podróż"
Anna Castagnoli
Gabriel Pacheco
Beata Chaniec
Tako, 2012



Podróż to alegoria życia, klucz do poznania siebie. Zrozumienie gdzie i dlaczego, właśnie tutaj jest moje miejsce na świecie.
Takich książek dla dzieci, które poruszają filozoficzne i egzystencjalne tematy w sposób przystępny, lekki i zrozumiały jest u nas niestety ciągle niewiele. Zawsze staram się pisać, zasygnalizować te, które oczywiście według mnie, spełniają te kryteria. Tak był np. z "Włosami mamy", z "Gęsią, śmiercią i tulipanem", "Filipem i mamą, która zapomniała" i wieloma innymi, o których piszę na blogu.
"Wielka podróż" jest nawiązaniem do poprzedników. Mały chłopiec w swym pokoju, rozmyśla o wielkiej podróży. Mamy projekcję jego wyobrażenia, mamy alegorię i powiązanie z tym, czym jest wyprawa, podniośle mówiąc, jest ludzką ścieżką do poznania samego siebie i odkrycia własnego miejsca, do którego chcemy powracać.
W tej książce cudowne są ilustracje, oniryczne, duchowe, zastanawiające, niepokojące, zostające w pamięci, to Gabriel Pacheco mistrz ulotności i niedosłowności. To pobudza wyobraźnię i niepokoi, a co za tym idzie rozwija i o to chodzi. I takich pereł wciąż mało, za mało.
Zachęcam, na tacy nie podaję, dmucham do Was, jak chcecie to się zajmiecie tą podróżą.
Plus dla Wydawnictwa Tako, macie tam na prawdę ciekawy skład.tako

Anna Castagnoli
Gabriel Pacheco

piątek, 24 lutego 2012

Marzenie Williama

"Lalka Williama"
Charlotte Zolotow
Agnieszka Graff
Agnieszka Kierat
Hokus-Pokus, 2012


Pierwsze, co mi się nasuwa w związku z tą historią, to stwierdzenie "A co nie wolno?" Wolno wszystko i niech nic nikogo nie dziwi i nie szokuje, a będzię nam się żyło lepiej. Problem jest taki, że jak mały chłopiec marzy o lalce lub zaczyna bawić się dziecięcym wózkiem, to zaczynamy mieć obawy co do jego przyszłości, bo nie chcę absurdalnie pisać tożsamości. Bohater tej opowieści pragnie mieć lalkę, żeby się nią najzwyczajniej opiekować i już podnosi się niepokojący głos tatusia, który uważa, że dla chłopca najlepszy jest pociąg i piłka. Nasz bohater nie ma łatwego życia, ze strony męskiej części ludzkości w postaci kolegów i brata, spotyka się z niezrozumieniem i szyderstwem. Obciachem jest chęć posiadania "dziewczyńskiej" zabawki. Na szczęście jest babcia, która zna życie, wiele rozumie i w pełni akceptuje marzenie wnuka. Babcia wie, że taki delikwent w przyszłości, jak dobrze pójdzie zostanie mężem i ojcem, a opiekuńczości i chęci dawania ciepła należy uczyć się od najmłodszych lat. Niech wiec William ma lalkę i o nią dba. Tak myślę chcemy partnerstwa w swych zwiazkach, to pozwalajmy naszym synom bawić się lalkami, garami, włączajmy ich w pomoc w kuchni, niech wyciągają pranie z pralki, powodujmy, żeby nie mieli jazdy co jest męskie co nie męskie, co żeńskie, a co nie. Moje dzieci bawią się razem samochodami, dziewczyny kochają biegać za piłką, synek wozi lalki w wózku jak szalony, ale umie i chce mi pomagać przy obiedzie, nie robimy wiekiego halo, jak ma ochotę pozmieniać lalkom buty czy ubranka. Ja idę na boicho i kopię piłę, tata idzie na rower, zabiera na męskie wyprawy, ale przwija i karmi, i wykąpać patrafi i nie ma problemu. Najgorzej popadać w sztampę i narzucać rolę. Dzieciaki w przedszkolu bawią się razem w dom, chłpaki też lubią takie zabawy, tylko mam wrażenie, że to my oczekujemy od przyszłego mężczyzny żeby był silny i nie płakał, niech lata z pistolecikiem i strzela. Tylko potem jego przyszłe partnerki płaczą, że nie pomaga w domu, a one chcą partnerstwa. Ja wychodzę z założenia, że czym skrupka za młodu...,a chcę i mam partnerstwo. Dziękuję Ci moja matko teściowo!:)

sobota, 11 lutego 2012

Prostota

Alan Alexander Milne
Eryk Lipiński
Antoni Marianowicz
Mistrzowie Ilustracji
Dwie Siostry, 2012

Co jest najlepsze na świecie? Myślę, że sami wiecie:) A król, czy wie? Jak nie wie to się dowie.
Ten wierszyk jest dla mnie powrotem do dzieciństwa, bo często babcia mi go czytała i dobrze pamiętam ten mistrzowski rytm. Alan A. Milne rozwija przed nami "Śniadanie króla " i pewnie się zdziwicie czym taki jegomość karmi się na start. Wydawnictwo nota bene jedno z moich ulubionych, mianowicie Dwie Siostry postanowiło przypomnieć nowej lub szerszej rzeszy czytelników owe śniadanie w swym cyklu "Mistrzowie Ilustracji". Mamy więc Eryka Lipińskiego i doskonałego tłumacza Antoniego Marianowicza w nowej edycji wydawniczej, odświerzonej i wysublimowanej pozycji jaką jest niewątpliwie "Śniadanie króla". Zachęcam, sięgnijcie po to co dobre nie tylko na śniadanie:)

wtorek, 24 stycznia 2012

Robot czy szara myszka czyli kim jest mama?:)

"Bajki naszego dzieciństwa"
Fenix,2007
Synek dostał od babci książkę, zbiór bajek, klasyka baśni, bo takie nazwiska jak Grimm, Perrault, Andersen, Konopnicka czy Krasicki mówią same za siebie. Zastanawiam się co w tym zacnym panteonie robi pani Barbara Paluchowa, która jest jednocześnie autorką ilustracji. Jej dwa wiersze pt. "Mama i komputer" i "Spotkanie z Mrunią" zostały mam wrażenie dodane na przysłowiową przyczepę tylko zastanawiam się po co?
Pewnie w ogóle nie pisałabym o tej książce, bo nie lubię komercyjnych wydawnictw, które nic poza powielaniem i zarabianiem nie robią, gdyby nie wymieniony wyżej wiersz pod znaczącym tytułem "Mama i komputer", który dotknął mnie do żywego. Czytam i się dziwię, że wczasach gdzie tyle się mówi o równouprawnieniu i partnerstwie, gdzie podręczniki dla najmłodszych chce się zmieniać tak, żeby nie było w nich wyraźnego podziału na role męskie i żeńskie, w zbiorze bajek dla najmłodszych puszcza się do druku taki oto knot, gdzie kobietę i matkę porównuje się do zaprogramowanego do wykonywania czynności komputera. Mama ma oprogramowanie na sprzątanie, śniadanie, spieszenie z pomocą, przepierkę, obiad, co dziś kupić itd. Te wszystkie hasła zapodane są wielka literą. Robot mama "chociaż pracy ma bezliku, wieczorami jeszcze uczy się języków". Aż chce się krzyczeć: - Brawo mama! Cały nasz entuzjazm co do możliwości robota - mamy siada z końcem wiersza, kiedy tytułowa biedaczka powtarza sobie po cichu, tak żeby nikt nie słyszał "mam się nie bać myszy, mam się nie bać myszy". Żenada tylko tak spuentować można popełniony przez panią Paluchową nawet zgrabny rytmicznie wierszyk. Zastanawiam się czego on ma nauczyć dziecko i jaki obraz kobiety w nim utrwalić i gdzie jest ojciec i mąż:)! Mając możliwość wyboru sami zdecydujmy co czytać naszym pociechom i czego ich uczyć. Pozdrawiam Was serdecznie!

wtorek, 17 stycznia 2012

To smok nie mama

Pija Lindenbaum
"Filip i mama, która zapomniała"
Zakamarki, 2010
Dziecięca literatura skandynawska, której jestem wielką fanką często podejmuje tematy kontrowersyjne i trudne.
Należy do nich niewątpliwie problem macierzyństwa. Czy wiecie, że ja też mogę zamienić się w smoka i ze złością walić ogonem w ziemię! Podobnych doznań po przemianie doświadcza mama Filipa, która zionie ogniem, depcze telefon i wylizuje talerze. Bo bycie mamą wcale nie jest łatwe i przyjemne. Często ze zmęczenia i nawału obowiązków zamienimy się w takie oszalałe smoczyce i zapominamy paradoksalnie jak to jest być mamą.
Odsyłam Was do lektury to zobaczycie co zrobi Filip.
Mam takie wrażenie, że na naszym rynku wydawniczym brakuje takich pozycji(są oczywiście rodzynki takie jak np. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne), które w niekonwencjonalny sposób podejmowałyby trudne tematy, z którymi borykamy się w codziennym życiu nie tylko my ale przede wszystkim nasze dzieci.

środa, 4 stycznia 2012

Smaczki

Agata Królak
"Ciastka, ciasteczka i takie tam"
Dwie Siostry,2011
To jest prawdziwy smak i smaczek dosłownie i w przenośni. Tę książkę można zajadać łychami. Autorka pisze we wstępie, że powstała ona z miłości do jedzenia i z miłości w ogóle. Nie ma chyba lepszej rekomendacji:)

Agata Królak powraca do krainy dzieciństwa do aromatów, smaków, widoku ciasta rosnącego w piekarniku, który był lepszy od oglądania dobranocki i do ludzi, bo jak pisze kuchnia to nie tylko magia ale przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą. Autorka jest absolwentką Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i to się czuje, w warstwie edytorskiej jest to swoista perełka. Czcionka nawiązuje do starego maszynopisu, a całość składa się w smakowity kolaż. Marek Bieńczyk w swej recenzji pisze min."Niby książka kucharska, ale o wiele więcej i lepiej. Trzeba ją koniecznie mieć, co jakiś czas rozpalać się do 200 stopni, i opiekać ją w sobie przez parę minut - doglądając."

sobota, 17 grudnia 2011

Nie, a może dla dzieci na przyszłość:)


"Nie czytasz nie idę z Tobą do łóżka"



Wiecie o co chodzi jak nie to zapraszam do zapoznania się z akcją, która ma zwiększyć potencjał czytelniczy naszych rodaków.

nie czytasz

czwartek, 1 grudnia 2011

Muszelka i Anioly

"Anielskie sprawki"
Polskie Radio
Agnieszka Przywara
Maciej Jachowski
Warszawa, 2011
Wielokrotne pisałam o tym jak ważna jest wartość terapeutyczna literatury dla dzieci. Dzisiaj wyjątkowo chcę Wam zarekomendować słuchowisko muzyczne (nie mylić z popularnymi obecnie audiobookami). Wybrałam je z prostej przyczyny, otóż treści w nim zawarte działają jak balsam na małe i duże smutne czasem serducha. Posłuchajcie zatem i uwierzcie mi na słowo, że anioły istnieją naprawdę. Przychodzą do nas w najmniej oczekiwanych momentach lub są przy nas zawsze tylko my o tym nie wiemy. Bezpośredniego doświadczenia ich obecności, doznaje chora dziewczynka o imieniu Muszelka, którą te nieziemskie istoty odwiedzały i pocieszały podczas pobytu w szpitalu.
Tę niezwykłą historię poznacie dzięki niebanalnemu słuchowisku pt. "Anielskie sprawki".
Autorką tekstu jest koleżanka po fachu - Agnieszka Przywara, a jej opowiadanie zostało wyróżnione ze względu na wartości terapeutyczne i pozytywny przekaz. Sama historia postania słuchowiska jest wyjątkowa. Otóż w 2010 roku Instytut "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" zorganizował konkurs na "Bajkę dla Tomka" (pamiętacie pewnie chłopca, który zatruł się grzybami).
Z ponad 1000 nadesłanych propozycji, wybrano bajkę Agnieszki i postanowiono uczynić z niej osobny projekt. Powstało unikatowe słuchowisko, w którym udział biorą lekarze z warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Użyczają oni swych głosów Aniołom odwiedzającym Muszelkę. Narratorem opowiadania jest aktor Maciej Jachowski, który jest również autorem piosenki "Aniołów czas" promującej słuchowisko. Całość została nagrana w Polskim Radiu, które bardzo zaangażowało się w powstanie tej płyty.
Wspaniałą rekomendacją i zachętą do wysłuchania słuchowiska są sowa samej autorki ” Dla mnie ważnym jest to, że płyta będzie służyć dzieciom...każdy kto kupi tę płytę stanie się po części aniołem..." i fakt, że całkowity dochód ze sprzedaży przekazany zostanie na Instytut "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka".
Zatem kochani macie okazję na Święta zrobić coś dobrego dla dzieci nie tylko swoich:)

piątek, 25 listopada 2011

Nieśmiały:)

"Chyba jestem nieśmiały"
Cain Barbara
Pollak Monika
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2008
Takim książkom zawsze kibicuję. Wychodzę z założenia, że literatura dla dzieci ma być nie tylko rozrywką i przyjemnością ale ma wzmacniać poczucie własnej wartości i dodawać mocy w radzeniu sobie z rzeczywistością. Barbara Cain też o tym wie i robi po prostu dobrą robotę.
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne dla dzieci wypuściło serię "Pomagamy w wychowaniu". W jej zbiorze znajdziemy min. pozycje dla dzieci walczących z nocnymi strachami, bojących się zwierząt, wychowujących się w rodzinach zastępczych, dzieci czekających na rodzeństwo. Jednym słowem znajdziemy tu wiele cennych wskazówek, które pomogą zmierzyć się i ogarnąć świat dziecięcych lęków i kłopotów. Nam dorosłym taka literatura jest potrzebna, to taki wyszukiwacz drogi do problemu, nie chcę pisać klucz, ale pamiętajcie jak mały człowiek ma problem, jak coś go gnębi to musimy działać. Literatura terapeutyczna dla dzieci działa cuda, bo stawia dziecko w centrum problemu i pokazuje mu jak go pokonać. Warto z małym człowiekiem przejść taką drogę i wyszukiwać dla niego pozycji adekwatnych do problemu. To naprawdę działa! Abstrahując nie zapominajcie o klasycznych bajkach i czytajcie je dzieciom.
Wracając do tematu, polecana przeze mnie pozycja "Chyba jestem nieśmiały", pokazuje dziecku, że nieśmiałość nie musi działać jak szlaban zagradzający możliwość poznawania nowych przyjaciół i nie musi stanowić przeszkody w super fajnej zabawie. To co gotowi na poznanie Stasia i Wigorka ? Zapraszam!

sobota, 15 października 2011

Perelka

"30 lutego"
Wanda Chotomska
Mirosław Pokora
Seria "Mistrzowie Ilustracji"
Dwie Siostry, 2011



Na takie rzeczy się czeka i o takich warto pisać, by zapodać je innym. Może tak już jest, że w przypadku klasyków nie może być mowy o sztampie. To jest prawdziwa sztuka i i literatura dla dzieci. Wydawnictwo Dwie Siostry ma nosa i nie zawodzi. Chotomska i Pokora to jest duet najwyższego poziomu, dla takich książek warto żyć i po takie należy sięgać chcąc kształtować gust literacki swoich pociech.
"Trzydziestego lutego
jeż wraz z dwiema ciotkami
otworzyli do spółki
sklep z różnymi szczotkami."
Ten cytat mówi sam za siebie, to esencja stylu Chotomskiej. Inteligenta zdolność rymowania. Sami zobaczycie, że w dniu, którego nie ma dzieją się rzeczy niemożliwe.

piątek, 2 września 2011

B jak bubel

"Dżungla. Otwórz okienko"
Genny Haines
Book Hause, 2007
O Book Hause pisałam już wcześniej przy okazji recenzji "Wierszy" Brzechwy, wydanych przez to wydawnictwo. Dziś pora na następny tego typu rodzynek. "Dżungla" z podtytułem "Otwórz okienko", pretenduje do tego, aby na własne oczy zobaczyć czym jest wydawniczy bubel. Książeczka spełnia podwójną rolę. Zapewnia dziecku kontakt z samą formą jaką jest książka i jest jednocześnie zabawką. I bardo dobrze, bo najlepiej przez zabawę wprowadzać dziecko w świat kultury słowa pisanego. To są niestety jedyne atuty tej publikacji, czyli wiedzą co w trawie piszczy i czym zachęcić czytelnika lub potencjalnego klienta. Marketing górą! Takie czasy! Ale co tam. Zatem do dzieła. Sięgamy po naszą książeczkę.
 
Strona po stronie otwieramy okienka, nauczymy się paru literek i poznamy zwierzątka, zaczynające się na te literki. Wszystko niby ładnie i muzyka gra. Ale! Jak to jest zrobione, jak wykonane i zapodane. Kolory mdłe, okienka ciężko otworzyć, a zwierzątka to dopiero jest jazda, bo nie przypominają zupełnie tych, zapowiadanych przez literki. Uwierzcie to wysmakowane pokraki. Nasuwa się pytanie, skąd kasa na druk takich badziewi? Odpowiedź jest prosta: - Wyprodukowane w Chinach. Moja odpowiedź jest również prosta: - Nie za pomocą takich wydawniczych efemeryd, kształtujmy gust literacki i wrażliwość naszych pociech. Omijać z daleka. To tylko pozornie piękna rama, a gdzie obraz i treść?

piątek, 5 sierpnia 2011

Niebo

Bruno Gibert
"Niebo"
Wytwórnia, 2011
Kiedy zmarła nasza prababcia Mery, w naszym domu pojawiły się pytania dotyczące śmierci i nieba. Mój pięciolatek przekładał sobie to na swój mądry, mały, młody rozum i ciężko było mu ogarnąć te trudne, egzystencjalne tematy. Szukał Babci w jej domu z nadzieją, że będzie tam na nas czekała. Pytał jak to jest w tym niebie ? Kiedy odwiedzaliśmy Mery na cmentarzu, szukał jej z tyłu grobu. W końcu stwierdził, że Babci to naprawdę nie ma, jest tylko zdjęcie. Niepokojącym przejawem było jego stwierdzenie, że nie będzie jadł, bo nie chce być stary. Trochę "Blaszanym bębenkiem" mi powiało, ale sprawa została pomyślnie rozwiązana. Babcia jest w niebie i nas pilnuje i Babcia jest w nas cały czas.
Pomocną dla nas w interpretacji tematu nieba, okazała się książka Bruno Giberta pod tym samym tytułem.  "Niebo" przedstawione jest tutaj jako miejsce, do którego idziemy po śmierci. Pokazane jest w lekki, trochę impresyjny sposób, bez zbędnych słów i metafor ale za to przy pomocy zabawnych znaków graficznych. Ta książka nie obciąża dziecięcej wyobraźni, tylko pobudza ją i uspokaja. Polecam !

sobota, 14 maja 2011

Mały

Mały Asmodeusz
Ulf Stark, Józef Wilkoń
Media Rodzina, 2011
Ja wiem, że ostatnio mało piszę ale dom, dzieci, sami wiecie i  rozumiecie. A to za myszkę ciągną, a to za klawiaturę szarpią i to z dwóch stron, małe, dwie spryciary. Brakuje mi pisania, brakuje mi czasu na czytanie. Ból i radość z nich dwóch. Skrajność. Popadam.

Kochani, co mnie zachwyciło ostatnio - "Mały Asmodeusz", wzniośle i jakby nawiązująco do kompozytora, ale słuchajcie to jest rewelacja. Ilustracje Józefa Wilkonia, tajemnicze i wymiarowe, wciągające, wiadomo dzieło samo w sobie i tekst. Szwedzi robią dobrą robotę, jeśli chodzi o literaturę dla dzieci. W przypadku Asmodeusza ta teza się sprawdza. Ulf Stark jeden z najlepszych skandynawskich pisarzy dziecięcych, zapoznaje nas z  małym diabełkiem, któremu nie wychodzi bycie złym. Zwyczajnie nie potrafi zachowywać się jak na prawdziwego diabła przystało. Za karę zostaje zesłany na ziemski padół, żeby upolować chociażby jedną złą duszyczkę i my mu w tym towarzyszymy. Nie ważne czy jesteśmy duzi czy mali będzie zabawa. Musicie to przeżyć. Warto!

piątek, 22 kwietnia 2011

Przyjazdny papaier

W nowym konkursie "Książka Przyjazna Dziecku" organizowanym przez Fundację Przyjazny Papier, magazyn dla dzieci „Świerszczyk” i portal eDziecko.pl zostały nominowane dwa tytuły:
 "Paproch" Elizy Piotrowskiej, z ilustracjami Marii Ekier oraz 
"Nóż w palcu" Wojciecha Feleszki z ilustracjami Ignacego Czwartosa.
Oba ze stajni jak się tak można wyrazić wydawnictwa Hokus - Pokus.
"Paproch" jest cudowną, uniwersalną, współczesna bajką o sprawach najważniejszych w życiu. Tytułowy bohater wraz z Koralikiem odkrywa w sobie nieznane wcześniej talenty,  a co z tego wyniknie przekonajcie się sami. Dużym atutem tej ksiażki obok świetnego tekstu są ilustracje Marii Ekier, tajemnicze i intrygujące.
 "Nóż w palcu" to ulubiona książka mojego synka. Strzał w dziesiątkę i woda na dziecięcy młyn, bo to jest tematyka, która każde dziecko zainteresuje. 
"Nóż w palcu. Skaleczenie" jest drugą książką z edukacyjnej serii Wydawnictwa Hokus - Pokus - "Na Sygnale".
Pierwsza wydana z tej serii to "Lądowanie rinowirusów. Przeziębie."

Autorem obu jest Wojciech Feleszko, lekarz pediatra pracujący w Szpitalu Uniwersyteckim w Warszawie.
Takich pozycji brakuje!

środa, 23 marca 2011

Gdzie jest moja siostra?

Gdzie jest moja siostra?
Sven Nordqvist
EneDueRabe, 2008
 
Zacznijmy od tego, że w 2007 roku książka ta zasłużenie otrzymała prestiżową szwedzką nagrodę literacką AugustPriset. Zaważyła tu tematyka podana w cudownie baśniowy sposób i fakt, że radość z czytania będą mieli mali i duzi. każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie i przeżyje podróż w magiczną, niedostępną na co dzień przestrzeń. Swen Nordqvist, który jest autorem tej opowieści często łączy w swoich książkach elementy magiczne z realnymi, u niego świat zwierząt miesza się z ludzkim, a to co niesamowite i baśniowe zamyka się w całość, którą można ogarnąć i przeżyć.  Warto więc wybrać się z Braciszkiem na poszukiwanie Siostry to będzie naprawdę niezapomniana przygoda.

Czy doznaliście kiedyś uczucia, kiedy zaginęła wam najcenniejsza rzecz jaką macie? 
Ja przeżyłam taką chwilę, kiedy w centrum handlowym zagubił się mój synek. Trwało to może niecałe 10 min. ale były to najdłuższe minuty w moim życiu. Z podobnym stanem ducha mierzą się bohaterowie tej książeczki, rodzeństwo, które scala wyjątkowa wieź. Młodszy braciszek dla którego starsza siostra jest autorytetem i osobą, która wie więcej, która opowiada o wielkim pięknym świecie i rzeczach, które warto odkryć, zafascynowany jest tymi historiami. Siostra marzy o podróżowaniu i poznawaniu nowych miejsc. Jest ciekawa co jest za kolejnym pagórkiem, za lasem ale pewnego dnia znika, nie ma jej. Mały braciszek rusza na poszukiwania, a my razem z nim. 
A co nas czeka po drodze to zobaczycie sami jak tylko dotrzecie do tej opowieści, ale uwaga ostrzegam ona pochłoni całą waszą uwagę!

poniedziałek, 7 marca 2011

Beskow

"Słoneczne jajo" 
Elsa Beskow
przeł. Katarzyna Skalska
Zakamarki, 2010
Na takie książki czekam. Cudowne, baśniowe, słodkie. Brakuje takich na rynku. Zakamarki swymi propozycjami rekompensują tę lukę. Jeśli kojarzycie klasyczne wydanie bajki "Na jagody" Marii Konopnickiej to na hasło Elsa Beskow (1874 - 1953) może coś wam zaświtać w głowie, bowiem to właśnie ona była autorką ilustracji do tej historii. Niektórzy badacze literatury dziecięcej uważają, że Konopnicka zafascynowana postacią i książkami Elsy popełniła w tym przypadku plagiat, ale to tylko dajmy na to domysły.
Beskow urodzona w Szwecji była cenioną autorką i ilustratorką wielu książek. Historie jakie stworzyła często przeplatają świat rzeczywisty z baśniowym, pełno w nim elfów, goblinów i zwierząt rozmawiających z ludźmi. Głównymi tematami w jej pisarstwie były relacje między dorosłymi i dziećmi. Fascynował ją również świat dziecięcej wyobraźni.


"Słoneczne jajo", które chcę wam polecić to fantastyczna baśń z 1932 roku. Dzięki Zakamarkom możemy ją poznać także my. Każdy lubi takie klimaty : las, paprocie, mech, leśne zwierzęta i elfy. Jeśli do tego dodamy cudowną przygodę uzyskamy miły i naprawdę baśniowy klimat. Wiec jeżeli chcecie razem z córką elfów dowiedzieć się kto zniósł wielkie żółte jajo zapraszam na wyprawę.
Szkoda, że Beskow jest tak mało znana naszym małym i dużym polskim czytelnikom.  Jest autorką ok. 40 książek więc jest szansa, że coś się w tym temacie zmieni.

czwartek, 24 lutego 2011

Wcale nie trzeba być grzecznym !

"Grzeczna"
Gro Dahle
Svein Nyhus
Ene Due Rabe, 2011
Pamiętacie jak polecałam Wam książkę "Włosy mamy" świetnego duetu Gro Dahle i Sveina Nyhusa ? Otóż jest kolejna, fantastyczna wydana przez wydawnictwo Ene Due Rabe książka tej pary. Abstarhując trochę od głównego wątku, koniecznie musicie zapoznać się z ofertą tego wydawnictwa bo jest naprawdę ciekawa. Pod tym linkiem EDR znajdziecie wszystko na ten temat. Wracając do sprawy, wyobrażacie sobie, że można będąc grzecznym zniknąć zupełnie? Okazuje się, że można. Taka historia przytrafiła się małej Lusi, która pewnego dnia zniknęła bo była po prostu bardzo, bardzo, bardzo grzeczna. Zawsze cichutka, układna, przygotowana, myjąca ząbki po dziesięć razy z każdej strony.
Często od dziecka wymagamy zbyt wiele, za bardzo je brzydko mówiąc tresujemy. Konsekwencją tego może być utrata pewności własnego ja u dziecka, nieśmiałość, brak wiary we własne siły. Nie można od dziecka zbyt wiele wymagać. Ono musi mieć swobodę by prawidłowo się rozwijać, trzeba wyważać, podążać za dzieckiem i jego potrzebami. Nie wolno przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. nie pozwalać na wszystko i zbyt karnie nie ograniczać.
"Grzeczna" to opowieść o małej dziewczynce, która musi być grzeczna, pilna, śliczna i czysta, która nie ma odwagi robić tego na co ma ochotę. Wykonuje tylko to o co ja proszą. Do czego to doprowadzi? Czy uda się Lusi znaleźć drogę do siebie samej, przekonajcie się sami.

wtorek, 15 lutego 2011

Gderająca mama

"Mama, która zagderała się na śmierć"
Barbara Voors
Jeanette Milde
Magda Credo
Warszawa, 2009
Na Skandynawów w kwestii literatury dziecięcej zawsze można liczyć. Dobre pomysły, zdrowe podejście do problematycznych kwestii, ciekawy przekaz, fajni autorzy i ilustracje. Dla mnie osobiście jedną z najważniejszych rzeczy jest to w jaki sposób pokazani są dorośli. Bez dystansu, nie autorytatywnie, pokazuje się ich wady i niedociągnięcia, a to jest bardzo ważne dla dziecka, ta świadomość, że rodzice nie są doskonali. Prywatnie sama opowiadam mojemu smykowi jak to psociłam kiedy byłam mała, a on uwielbia takie historie. Oczywiście nic do przesady, wszędzie potrzebna jest równowaga, a w literaturze skandynawskiej jest ona zachowana.  Zajrzyjcie do Zakamarków oni wydają takie pozycje.
 Zaciekawiła mnie propozycja innego wydawnictwa, a mianowicie Stenor Piotra Marciszuka, które w swej ofercie przedstawia serię wydawniczą Kora skierowaną specjalnie do dzieci i młodzieży. Moją uwagę przykuła "Mama, która zagderała się na śmierć" Barbary Voors. To coś w sam raz dla mnie, prawie o mnie. Śmieszna historia o rodzince Blomkvistów, opowiedziana przez małą Fridę, dotyczy codziennych spraw. Jak to w rodzinie bywa cały dom jest na głowie mamy, a ta aby ze wszystkim nadążyć dwoi się i troi. Dziewczynka postrzega ją jako nieustannie gderającą, ponaglającą i wymagającą. Mówi, że gdyby nie to mamine gadanie można by nic nie robić. Świetnie jest tu przedstawione zderzenie świata dorosłych i dzieci. Sami się przekonajcie co się stało kiedy mamy rzeczywiście zabrakło. Książeczka jest zabawna, pouczająca, a obecny w niej czarny humor pozwala zachować zdrowy dystans.

czwartek, 3 lutego 2011

Tak to się robi!

Julian Tuwim
"Najpiękniejsze wiersze dla dzieci"
Zielona Sowa, 2010
Poprzednio pisałam jak klasykę wydaje Book House teraz czas na coś specjalnego. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem dla mnie jest wydanie wierszy Juliana Tuwima przez Zieloną Sowę, która jak wiadomo jest wielkim wydawnictwem. "Najpiękniejsze wiersze dla dzieci" bo o nich mowa, dzięki świetnemu opracowaniu graficznemu Anity Głowińskiej zyskują na wizualnym odbiorze. W  sferę duchowo - werbalną nie będę się wgłębiać bo każdy z nas zna błyskotliwą grę słów w wierszach mistrza. Oprócz tak znanych perełek jak "Lokomotywa" czy "Abecadło" w tomiku znajdziemy i te mniej znane i te nieznane. Warto. Nawet nie wypada ich nie poznać. U nas w domu szczyt popularności pobił "Dżońcio", widać, że psia tematyka nie była Tuwimowi obca. Rewelacyjnie oddaje stan ducha tytułowego czworonożnego pupila. 
Na zakończenie dodam, że naprawdę można wydać klasykę, którą wydaje się nie pierwszy raz i wydawać będzie, w sposób atrakcyjny i artystyczny nie uprawiając przy tym sztuki dla sztuki jak to ma miejsce w niektórych wydawnictwach, o których nawet nie chcę wspominać.

czwartek, 23 grudnia 2010

Kot w worku

Jan Brzechwa
"Wiersze"
il. Marcin Piwowarski
Book House, 2009
Z pozoru, pisząc kolokwialnie całkiem ładna książka. Kolorowe, żywe ilustracje Marcina Piwowarskiego cieszą oko. Przypominają nieco dziecięce malunki plakatówkami. Czytamy razem z Mi, małemu się podoba, a mnie coś nie daje spokoju. Wychowana na wierszach Brzechwy mam czujny nos, który i tym razem mnie nie zawiódł. Okazuje się, że niektóre z wierszy tego ciepło nazwanego cyklu czyli "Lektury mojej babci" nie są w pełni kompletne. Moja babcia na pewno by się zdziwiła. Okazuje się, że wydawca chcąc zmieścić się w zamierzonym formacie książki, postanowił poskracać niektóre z wierszy.
I tak oto z wiersza pt. "Przyjście lata" nie dowiemy się w jaki sposób przyszło do nas lato, a  wierszyk pt. "Kwoka" pozbawiony został swojej kluczowej i wychowawczej puenty. Przecież można było wybrać inne wiersze, które miałyby szanse się zmieścić na jednej rozkładówce i byłoby po sprawie.
Nasuwa się pytanie, czy tak się wydaje książki? Czy tak się wydaje klasykę?
Ciekawa jestem jak wyglądają inne pozycje proponowane przez Book House?
To tak jak kupić kota w worku. Jedyny plus w tym przypadku jest taki, że ten worek jest naprawdę pięknie wykonany.

środa, 15 grudnia 2010

Zupełnie prywatnie

Moi Kochani na Przystanku!
Dziś nasza Wigilia, szkoda, że mnie nie będzie. Moje maluchy wycięły mi numer i postanowiły się pochorować. W tej uroczystej chwili będziemy  z Wami myślami.
Życzymy Wam Wesołych Świąt i szczęścia w Nowym Roku, bądźcie zdrowi i dobrzy dla siebie!

 Nie przejedzcie się dziś:)
Pozdrawiamy Wszystkich
Ania, Ewa, Wera, Michał i Marcin

czwartek, 9 grudnia 2010

Tego nie możecie przegapić!

Przystanek Książka organizuje wigilię dla sąsiadów.
Szczegóły imprezy znajdziecie pod linkiem:
Podwórkowa Gwiazdka

środa, 8 grudnia 2010

Republika Książki

Takie wydarzenie jest jak najbardziej godne odnotowania. Wczoraj została powołana Republika Książki. Wszystko miło miejsce w Bibliotece Narodowej podczas jednodniowego kongresu pt. "Czytanie Włącza", w którym udział wziął minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. 
Miejmy nadzieję, że nie skończy się na pięknych nazwach i cała akcja uruchomi machinę, która uchroni nas przed wtórnym analfabetyzmem, do którego zmierzamy z racji pogłębiającego się spadku czytelnictwa.
Więcej na temat wczorajszych wydarzeń przeczytacie pod linkiem:
Republika Książki

czwartek, 25 listopada 2010

Marzyciele

"O wiadukcie kolejowym, który chciał zostać mostem nad rzeką i inne bajki"
Tina Oziewicz
Bogna Pniewska
Dwie Siostry, 2007

 

Na Dwie Siostry pod względem wartościowych i ciekawie wydanych książek dla dzieci zawsze można liczyć. "O wiadukcie kolejowym, który chciał zostać mostem nad rzeką i inne bajki", długi tytuł niejako zapowiadający całość, bo to jest rzecz o zwykłych codziennych przedmiotach lub zwierzątkach, które marzą by stać się kimś innym lub chcą być jeszcze piękniejsze i gładkie. Ta książka jest ciepła i zabawna od samego początku, Tina Oziewicz trochę dzięki swojej córce Milence miała świetny pomysł, by o ludzkich słabostkach, śmiesznostkach i pragnieniach mówić przez pryzmat spersonifikowanych naszych braci mniejszych i otaczających nas rzeczy takich jak np. łyżeczka, prysznic czy makaron. Gwarantuję Wam, że po lekturze będziecie głębiej zastanawiać się nad istotą otaczającego nas świata. Warstwa graficzna należy do Bogny Pniewskiej i należycie współgra z zawartością tekstową. Ilustracje są pastelowe i delikatne, a miękkie linie nadają im lekkość.
Zachęcam was bardzo do lektury!

poniedziałek, 22 listopada 2010

Czekamy na Niego

"Wszyscy na Ciebie czekamy"
Marek Kita
Dorota Łoskot-Cichocka
Dorota Nowacka
Sykomora, 2010

Mam coraz mniej czasu ale w sumie kto dzisiaj ma go wiele. Przestaje już narzekać bo chciałabym Wam polecić książeczkę na Święta, które już tuż tuż.
"Wszyscy na Ciebie czekamy" to propozycja dla rodzin z małymi dziećmi, które chciałyby przygotowywać się wspólnie do Świąt Bożego Narodzenia.
Książka ukazuje oczekiwanie na Mesjasza opisane w Biblii, przybliża religijną głębię tradycji przygotowywania szopki bożonarodzeniowej. Napisana jest przystępnym i gładkim językiem co pozwala dziecku na łatwe poznanie historii narodzin Jezusa. Moim zdaniem właśnie tekst i sposób napisania są największym atutem tej opowieści. Ilustracje są ciekawe ale dla dorosłego, dzieci warstwą graficzną mogą być znudzone, jest monotonna i mało ciekawa, a szkoda. Mimo wszystko zachęcam, bo to na pewno jedna z ciekawszych świątecznych propozycji.
Do książki dołączone są: plansza przedstawiająca Szopkę, zeszyt z wycinanymi do niej postaciami oraz płyta CD z nagraniem pieśni adwentowych.

środa, 17 listopada 2010

IBBY 2010

Nominacje w konkursie IBBY Książka Roku 2010
Ogłoszenie wyników konkursu oraz uroczystość wręczenia nagród odbędą się 9 grudnia br. o godz. 17.00 w Sali Konferencyjnej Biblioteki Głównej m. st. Warszawy (ul. Koszykowa 26/28).
Medale Polskiej Sekcji IBBY za całokształt twórczości wręczone zostaną Andrzejowi Strumille - w dziedzinie ilustracji i Maciejowi Wojtyszce - w dziedzinie literatury.


NOMINACJE GRAFICZNE

W kategorii książka autorska:

1. Ola Cieślak za książkę Od 1 do 10 (Dwie Siostry)
2. Barbara Dubus za książkę Thekla i jej chłopakowy świat w opracowaniu graficznym Anny Niemierko z tekstem Barbary i Thekli Dubus (Wytwórnia)
3. Aleksandra i Daniel Mizielińscy za Miasteczko Mamoko (Dwie Siostry)

W kategorii ilustracje do książki:

1. Katarzyna Bogucka za ilustracje do wiersza O panu Tralalińskim Juliana Tuwima w opracowaniu typograficznym Roberta Olesia (Wytwórnia)
2. Iwona Chmielewska za ilustracje do książki Domowe duchy Dubravki Ugrešić (Znak)
3. Ignacy Czwartos za ilustracje do książki Nóż w palcu. Skaleczenie Wojciecha Feleszki (Hokus-Pokus)
4. Agata Dudek za ilustracje do książki Wrony i wąż Aldousa Huxleya (Dwie Siostry)
5. Monika Hanulak za ilustracje i opracowanie graficzne Pampilia z tekstem Ireny Tuwim (Wytwórnia)
6. Marta Ignerska za ilustracje i projekt graficzny książki Fryderyk Chopin i jego muzyka z tekstem Barbary Smoleńskiej-Zielińskiej w opracowaniu typograficznym Kaspra Skirgajłły-Krajewskiego (Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, Wydawnictwo Muzyczne Triangiel)
7. Jakub Jabłoński za ilustracje do książki Wroniec Jacka Dukaja (Wydawnictwo Literackie)
8. Agata Juszczak za ilustracje do książki Co krasnale mają w nosie. Prywatne życie krasnali Doroty Matloch (Hokus-Pokus)
9. Dorota Łoskot-Cichocka za ilustracje i opracowanie graficzne książki Moja babcia kocha Chopina Anny Czerwińskiej-Rydel w opracowaniu graficznym Doroty Nowackiej (Wydawnictwo Sióstr Loretanek)
10. Aleksandra i Daniel Mizielińscy za ilustracje i opracowanie graficzne książki D.E.S.I.G.N. Domowy elementarz sprzętów i gratów niecodziennych z tekstem Ewy Solarz (Dwie Siostry)
11. Olga Reszelska za ilustracje do książki Ostrożnie z ogniem z tekstem Justyny Święcickiej z serii Akademia Bezpiecznego Dziecka (Wilga)

NOMINACJE LITERACKIE

1. Dorota Bałuszyńska-Srebro Księga Julii (Novae Res)
2. Zofia Beszczyńska Wiersze dla dzieci. Dom czarownicy (Martel)
3. Agnieszka Błotnicka Kiedy zegar wybije dziesiątą (Nasza Księgarnia)
4. Dorota Gellner Zając (Bajka)
5. Anna Gras Filip Engel i błękitny smok. Czytadło dla książkożerców (Wydawnictwo Grodkowskie)
6. Adam Jaromir Zarafa (Muchomor)
7. Grzegorz Kasdepke Horror! czyli skąd się biorą dzieci (Nasza Księgarnia)
8. Irena Landau Witaj, córeczko! (Literatura)
9. Maria Ewa Letki Zaczarowane historie (Bajka)
10. Anna Łacina Czynnik miłości (Nasza Księgarnia)
11. Barbara Odnous Anuszka.pl. Na Waniliowej... (Podróżne Wydawnictwo)
12. Anna Onichimowska Piecyk, czapeczka i budyń (Ezop)
13. Ida Pierelotkin Pepa, nie świruj! (Nasza Księgarnia)
14. Małgorzata Strzałkowska Straszna książka, czyli upiorna zabawa w rymy (Czarna Owca)
15. Marcin Szczygielski Omega (Latarnik)

czwartek, 28 października 2010

Informacja - mamy super produkt !

Coraz częściej na polskim rynku księgarsko - wydawniczym zaobserwować można zjawisko, współistnienia książki na płaszczyźnie wirtualnej, w internecie i w formie rzeczywistej, w postaci gotowego, zwartego produktu końcowego, który możemy nabyć normalnie w księgarni lub wypożyczyć w bibliotece. Takim przykładem jest właśnie pomysł Andrzeja i Aleksandry Mizielińskich, którzy do swojej najnowszej książki pt. "Co z Ciebie wyrośnie" stworzyli specjalną, osobną stronę internetową, a informację na ten temat, znajdziemy na stronie ich macierzystego wydawnictwa jakim są Dwie Siostry.

"Wydawnictwo Dwie Siostry informuje, że właśnie ruszyła towarzysząca książce "Co z Ciebie wyrośnie?" strona internetowa. Zaprojektowali ją autorzy książki - Daniel i Ola Mizielińscy. Już teraz można na niej zagrać w latarnika i organizatorkę szaf."

co z ciebie wyrośnie
Zachęcam, sprawdźcie sami jak to działa!

poniedziałek, 18 października 2010

Nagroda dla Zuzanki

Wydawnictwo Literatura donosi, że książka Barbary Gawryluk "Zuzanka z pistacjowego domu" została laureatką tegorocznej 17.Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego. Wręczenie nagród odbędzie się 21 października o 11.00 w Oświęcimskim Centrum Kultury. Tradycyjnie nagrodę przyznaje się polskiemu autorowi, za książkę literacką dla dzieci młodszych, opublikowaną po raz pierwszy w roku poprzedzającym kolejną edycję nagrody (tj. w 2009 r.). Pożądane są utwory pogodne, przesycone humorem i optymizmem, kontynuujące tradycje pisarskie patrona nagrody.


Oto nominowani autorzy i tytuły książek, wydanych w 2009 i wybranych spośród zgłoszonych 62 tytułów:

1. Liliana Bardijewska, "Każdy może zostać czarodziejem", Papilon, 2009
2. Barbara Gawryluk, "Zuzanka z pistacjowego domu", Literatura, 2009
3. Jacek Inglot, "Eri i smok", Skrzat, 2009
4. Irena Landau, "Witaj córeczko", Literatura, 2009
5. Maria Ewa Letki, "Tajemnicze sprawy", Bajka, 2009
6. Romek Pawlak, "Czapka Holmesa", Akapit Press, 2009
7. Eliza Piotrowska, "Ciocia Jadzia", Media Rodzina, 2009
8. Lech Zaciura, "Czarodziejskie przygody Franka", Skrzat, 2009

wtorek, 5 października 2010

D.o.m.e.k i D.e.s.i.g.n

"D.o.m.e.k"
Aleksandra Machowiak i Daniel Mizieliński
"D.e.s.i.g.n"
Ewa Solarz
Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Niesamowicie wydane książki, nowatorskie i niekonwencjonalne. Takie i tym podobne cuda znajdziemy u Dwóch Sióstr, niezależnym wydawnictwie, które specjalizuje się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej.

Obie książki są cudownie kolorowe i pomysłowo zrobione, chyba można się tak wyrazić?
One swym wyglądem kuszą i przyciągają, naprawdę chce się z nimi przebywać. "D.o.m.e.k" jest taką prostą lekcją architektury, nie zawsze konwencjonalnej. Dzieci poznają różne domy ludzi albo zwierząt, wszystko szczegółowo rozrysowane jak na prawdziwym planie:)
"D.e.s.i.g.n" to dopiero czad



"to historia wzornictwa w pigułce: pasjonujący przegląd 69 najciekawszych domowych przedmiotów z ostatnich 150 lat - od tych klasycznych po te najbardziej zwariowane: łóżko w kształcie ringu bokserskiego, pobazgrany żyrandol czy lustro kościotrup. Większość z nich to ikony designu zaprojektowane przez najwybitniejszych projektantów - od Le Corbusiera po Philippe'a Starcka. Poprzez lekkie i dowcipne opisy, barwne anegdoty i jeszcze barwniejsze ilustracje "D.E.S.I.G.N." bawi, zadziwia i uwrażliwia na estetykę i formę otaczających nas przedmiotów".
Ponadto książka "D.O.M.E.K" otrzymała nagrodę główną w kategorii graficznej konkursu Książka Roku 2008 Polskiej Sekcji IBBY. Cieszy nas to tym bardziej, że książka jest debiutem autorów.
Nagroda główna w VII edycji konkursu Świat Przyjazny Dziecku organizowanego przez Komitet Ochrony Praw Dziecka w kategorii "Książki dla dzieci w wieku od 5 do 12 lat".
Książka wpisana na międzynarodową Listę Honorową IBBY 2010 - listę najlepszych książek dla dzieci z całego świata.
Książka wpisana na listę Białych Kruków - White Ravens 2010. Jest to lista najbardziej godnych uwagi książek dla dzieci z całego świata, przygotowywana corocznie przez specjalistów z Internationale Jugendbibliothek (Międzynarodowej Biblioteki Książek dla Dzieci i Młodzieży) w Monachium.

piątek, 24 września 2010

Wytwórnia

Brzechwa. Wiersze dla dzieci
Jan Brzechwa
Maciej Buszewicz
Lech Majewski
Piotr Młodożeniec
Grażka Lange
PREMIERA PAŹDZIERNIK 2010
Wiecie, że Wytwórniawytwórnia jest jednym z lepszych wydawnictw książek dla dzieci. Koniecznie musicie zajrzeć na stronę, ciekawa i na pewno odcinająca się od innych, ciekawy lejaut i zaskakująca spójność.
W październiku 2010 planują puścić Brzechwę, będzie to
28 wierszy w opracowaniu min. Lecha Majewskiego czy Piotra Młodożeńca. Zapowiada się naprawdę ciekawie!

poniedziałek, 6 września 2010

Matka Polka nadchodzi

Matka Polka
Tekst i ilustracje: Zuzanna Orlińska
Akapit Press, 2010

Ta książka będzie mi się podobać! Czekam na nią.
Do księgarń trafi 24 września, ale zapowiedzi już są. Chwytliwy tytuł, obok którego nie można przejść obojętnie zrobi swoje, zobaczycie. Matka Polka jest fajna, ja matka Michałka, Ewy i Weroniki też jestem fajna, albo przynajmniej tak mi się wydaje, stwarzam bezpieczne granice, kocham i traktuje poważnie swoje dzieci. Matka Polka też jest taka i myślę, że coraz więcej matek Polek to po prostu fajne babki.

"Matka Polka nie jest typową matką Polką. Zwykła matka nie pojedynkuje się przecież z piratami, nie leży jej na sercu ciężki los potwora, nie trzyma w piwnicy egipskiego sarkofagu. A matka Polka – owszem. Tam, gdzie się pojawia, dzieją się rzeczy dziwne i ciekawe.
„Moja matka” – mówi o niej Polek, a w jego głosie słychać wtedy dumę.
Bo nie każda matka, możecie mi wierzyć, jest taka jak matka Polka."

Mama z "Matki Polka" przypomina mi trochę tę z książki Ulfa Starka "Jak mama została Indianką", wydały ją Zakamarki, polecam.
Pozdrawiam mamy z bloga Niegrzeczne mamuśki!
zobacz
I bawcie się ze swoimi dziećmi naprawdę warto, miejcie też wyobraźnię i uciekajcie przed rekinem, który pływa w pokoju po dywanie:)

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Pani Profesor!


Tytuł: Opowieść
Tekst: Joanna Papuzińska
Ilustracje: Stasys Eidrigevičius
Wydawnictwo: Mila

Rok wydania: 2010


Ta książka to prawdziwa gratka!
Pani Profesor serdecznie pozdrawiam i oddaję Pani głos - Posłowie:
"Dzieje tej książeczki same w sobie są opowieścią wpisaną w polską historię książki, wydawnictw, literatury, ale też po trosze wychowania, polityki i innych rzeczy. Składa się ona z wspólnie wydanych trzech utworów: Czarna jama, Ja, Opowieść, z których dwa pierwsze są reedycją, a trzecia, tytułowa Opowieść, ukazuje się w tej formie po raz pierwszy.
A by o to tak... Gdy w roku 1984 ukazało się pierwsze wydanie Czarnej jamy rozległy się burzliwe protesty przeciwko straszeniu dzieci. Utwór uznano za przejaw patologicznego horroru i sugerowano, że sprzedawać go należy wraz z nervosolem i środkami nasennymi dla dzieci. Ogłoszono też, że nastąpi skandal wydawniczy, ponieważ na polskim rynku książki, dotychczas nieskazitelnie uspołecznionym, pojawi się prywatny wydawca, a po takim, jak wiadomo, można
się spodziewać wszystkiego najgorszego. Na łamach Nowych Książek bronił wierszyka młody asystent polonistyki warszawskiej, Grzegorz Leszczyński (obecnie dziekan tego wydziału). Sprawą zainteresował się sam generał Jaruzelski. Ministerstwo Kultury i Sztuki udzielało gorączkowych wyjaśnień.
Spłoszony atakami wydawca (przedsiębiorstwo polonijno-zagraniczne Arka) odstąpił od wydania trzeciej książeczki, która była już zilustrowana.
Można z dużą satysfakcją stwierdzić, że minęła od tej pory cała epoka myślowa, a wraz z nią dogmatyczne przekonanie, że to o czym się nie pisze – nie istnieje. Dziecięce lęki i niepokoje stały się pełnoprawnym tematem literatury dziecięcej, zgodnie z przyjętym w psychologii współczesnej poglądem, że ich przemilczanie nie przynosi dziecku korzyści, a jedynie pogłębia jego osamotnienie i bezradność; zaś strach jest uczuciem nieodłącznie towarzyszącym psychice człowieka, zarówno dorosłego, jak i małego.
Być może zresztą interesy dzieci stały się, jak to nieraz bywa, koniem trojańskim, w którego wnętrzu kryło się coś zupełnie innego. Wieść gminna niosła, że w książeczce ktoś dopatrzył się ukrytych aluzji politycznych, a może nawet, o zgrozo, seksualnych. Błaha ta sprawa,wydaje się teraz być wyjęta raczej z jakiejś humoreski Gogola, niż z prawdziwego życia i mówiąc szczerze niezbyt dziś kogokolwiek obchodzi, jakie buldogi walczyły w niej pod dywanem.
Wierszyki, zamieszczone w niniejszym zbiorze były od tamtego czasu wielokrotnie publikowane, ich treść nikogo już obecnie nie dziwi. Ukarane zostały przede wszystkim znakomite ilustracje Stasysa Eidrigieviciusa, które były równorzędną, a kto wie czy nie pierwszorzędną częścią całego przedsięwzięcia. Po trwającej ponad ćwierć wieku kwarantannie pragniemy je pokazać nowemu pokoleniu polskich miłośników książki. Jest to tym bardziej ważne, że Stasys, ten niezwykły czarodziej obrazu, urzekający tajemnicą, niepokojem, tęsknotą, tak mało książek dla dzieci zilustrował w Polsce. Za piękne i perfekcyjne wydanie Opowieści składam szczególne wyrazy wdzięczności wydawnictwu Mila.
Podziękowania należą się jeszcze jednej osobie, która, można powiedzieć, stoi u genezy wszystkich trzech wierszyków. Jest nią mój syn Antoni, którego wrażliwość, wyobraźnia i kartezjańskie odkrycia, były dla mnie inspiracją twórczą. Antoni to obecnie poważny pan, który mimo to wciąż ma dużo myśli w głowie.
Z wdzięcznością wspominam, choć czas zatarł wiele szczegółów, wspaniały zespół redakcyjny wydawnictwa Arka, którego artystyczna odwaga i determinacja powołały do życia nie tylko moje książeczki, ale też wiele innych pozycji, wydawanych wówczas jako skromne broszurki lecz jakością pomysłu zasługujące na to, aby znalazło się dla nich miejsce w historii polskiej książki dla dzieci, na wystawach i pośród wznowień odpowiedniej jakości. Ale to już inna historia, wspomnę więc tylko, że w małych pokoikach Arki na ulicy Boya w Warszawie zawsze można by o się napić bardzo, bardzo interesującej kawy."

Joanna Papuzińska

czwartek, 26 sierpnia 2010

Jajuńciek i wszystko jasne!

Paweł Pawlak
"Jajuńciek"
ilustrator: Paweł Pawlak
Muchomor, 2005

Śmieszne jest to, że swojego czasu do swego synka mówiłam Jujusik. Kochana mamunia, pewnie kiedyś mnie za to wyśmieje;) Jednakże kiedy w masowym sklepie z książkami zobaczyłam to cudo, o tak mi blisko brzmiącym tytule, postanowiłam je mieć, by teraz i kiedyś zachować wspomnienie o matczynej miłości, zamkniętej w tym cudacznie brzmiącym wymyślonym przeze mnie słowie. Po prostu tytuł tej książki kojarzy mi się z moim Jujusikiem. Przedstawiam Wam Jajuńcieka zabawnego zająca, który wraz z trzema braćmi zarabia na marchewkę ulicznym graniem. Pewnego dnia docierają do smutnego miasta, którego mieszkańcy na dźwięki muzyki reagują pospiesznym zatrzaskiwaniem okiennic... Okazuje się, że panujący tam władca zakazał poddanym słuchania muzyki. Co zrobi nasz dzielny bohater tego dowiecie się już po przeczytaniu tej pociesznej opowieści. Przekonacie się również czym jest prawdziwa odwaga.
Warta podkreślenia jest szata graficzna tej książki, jest bardzo dynamiczna, spójnie współgra z tekstem, a ilustracje zdają się wychodzić poza ograniczoną granicę formatu. Nie bez przyczyny zatem ich autor Paweł Pawlak otrzymał Złote Jabłko na Międzynarodowym Biennale Ilustracji w Bratysławie w 2005 roku!

czwartek, 19 sierpnia 2010

Książki w podróży

Poczytajcie sobie o bookcrossingu, podaję link do strony i link do tzw. półek czyli miejsc gdzie można książki zostawiać.

"Bookcrossing to społeczna ogólnoświatowa forma popularyzowania czytelnictwa, ruchoma wirtualna biblioteka, bez własnej siedziby, regałów, kart bibliotecznych. Idea Bookcrossingu zrodziła się w 2001 roku w Stanach Zjednoczonych i swoim zasięgiem obiegła cały świat. W Polsce funkcjonuje od 2003 wzbudzając duże zainteresowanie i popularność. W światowy ruch bookcrossingu zaangażowało się już ponad siedemset siedemdziesiąt tysięcy ludzi z ponad 130 krajów. Dzięki nim uwolnionych zostało 5 milionów 605 tysięcy 679 książek ( dane maja 2009r.).
Bookcrossing , czyli krążąca książka lub książka w podróży, ma na celu podniesienie poziomu czytelnictwa i spopularyzowanie samego faktu czytania. Bookcrossing polega na zostawianiu przeczytanych książek w miejscach publicznych, ( park, pociąg, ulubiony pub, wybrany sklep, teatr, kawiarnia, galeria, kino) jak również w miejscach w tym celu przygotowanych - półkach, stolikach, regałach po to, by znalazca mógł je przeczytać i przekazać dalej.
Co daje mam Bookcrossing?!
Bookcrossing daje szansę tym, których nie stać na zakup wymarzonej pozycji literackiej, samotnikom i nieśmiałym ułatwia nawiązywanie licznych kontaktów, inicjuje rozmowy, dyskusje.
Bookcrossing to forum uwalniaczy książek, na którym można wymieniać się informacjami o najczęstszych miejscach pozostawień, umówić na spotkanie czy przekazać adres nowej półki bookcrossingowej, skomentować dowolny temat.
Bookcrossing to uczestnictwo w międzynarodowym ruchu czytelniczym, to również rodzaj elitarnej mody - dzięki której częściej rozmawiamy o książkach, polecając sobie nawzajem te najlepsze."


Bookcrossing
Półki Warszawa

środa, 18 sierpnia 2010

Kulturalny człowiek nie niszczy książek

Przedstawiam Wam Remanent w pewnej bibliotece;)


Z przedmowy
W każdej szanującej się bibliotece raz na jakiś czas dokonuje się selekcji księgozbioru.
Na przemiał idą wtedy książki zniszczone, niechciane, zaczytane oraz... niezliczone ilości wspomnień.
Czasem trochę szkoda

remanent

sobota, 31 lipca 2010

Poeci

W przeddzień święta wybuchu Powstania Warszawskiego chciałabym się z Wami podzielić swoją miłością do poezji Baczyńskiego i Gajcego. Dla mnie ich poezja jest niesamowita, oddaje bowiem cały strach jakim byli przepełnieni i jednocześnie niesie w sobie niezwykły mistycyzm, tęsknotę, marzenia przy czym zachowuje to przeświadczenie słuszności dokonanego wyboru.


Jak czytam te wiersze, myślę to nie do wiary jaką Ci ludzie mieli głęboką świadomość, jacy byli dojrzali, jak oddani ojczyźnie, przecież mili zaledwie po dwadzieścia kilka lat. Mieli niesamowitą wrażliwość i głębię i umieli to zamknąć w paru zapisanych słowach, które na szczęście przetrwały i możemy je czytać. To byli młodzi wspaniali ludzie, którzy mimo młodych lat i marzeń o miłości, przyszłości nie wahali się, to my się zastanawiamy nad słusznością ich wyborów. Szczególnie zawsze bliski był mi Baczyński, tę poezję normalnie fizycznie się czuje, Gajcy jest mniej liryczny, jego poezja jest bardziej twardsza, opisowa. Obu łączy tęsknota za miłością i życiem, obaj zginęli w sierpniu 1944 roku.
GAJCY - "...serce pełne miłości smutnej niosę jak
żołnierz mogiłę pod swym hełmem
niesie cały czas"

(Utwory zebrane, 1952)
Baczyński - ...on pochylony nad śmiercią, zaciska palce na broni,
wstaje i jeszcze czarny od pyłu bitwy - czuje,
że skrzypce grają w nim cicho..
."
(Utwory zebrane, 1979 [wyd.III])
Bardzo Was zachęcam do sięgnięcia po wiersze obu powstańczych poetów, dzięki nim, zapisanym na papierze uczuciom, można wiele przeżyć i zrozumieć, można wniknąć w mentalność tamtych młodych ludzi, po to by mieć pełniejszy obraz przyczynowości ich wyborów.

czwartek, 29 lipca 2010

66 rocznica tuż tuż

Szymon Sławiński
MAŁY POWSTANIEC
ilustrator: Dorota Łoskot-Cichocka

Przed nami 66 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, najważniejsza dla Warszawy. Myślę, że każdy kto mieszka w tym mieście nie jest wobec niej obojętny. Muzeum Powstania Warszawskiego i Wydawnictwo Muchomor przygotowały dla najmłodszych książkę pt. "Mały Powstaniec". Dzięki niej maluchy poznają losy Tymoteusza Duchowskiego i innych harcerzy z plutonu 227. Pozycja ta edycją nawiązuje do innych wydawnictw i ulotek, które odnajdziemy bezpośrednio na terenie muzeum, poza tym zawiera archiwalne zdjęcia, dokumenty, przedmioty, mapę kanałów i ciekawe opisy. Rzecz przeznaczona jest dla dzieci w wieku 7-10 lat i wchodzi w skład serii "Warszawa 1944", w której znajdziemy również książkę pt. "Halicz" dla dzieci w wieku 10-13 lat i książkę o bitwie pod Grunwaldem, której opis znajdziecie na stronie Muchomora.muchomor

Zachęcam Was również do wybrania się z najmłodszymi w niedzielę 1 sierpnia do Parku Wolności na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie w godzinach między 14 a 17 odbędzie się specjalnie dla dzieci spotkanie "Polegaj jak na Zawiszy".

niedziela, 25 lipca 2010

Karuzela

Mogę jeszcze chodzić
Akurat tego nie udało się utracić
Wykonując ruchy
Szybkie żywe ruchy
Zapominam się na chwilę
Tylko idę
Przesuwam krajobraz
Pokonuję przestrzeń
Ale jazda
Jak na karuzeli
Na małym koniku
którego pamiętam z dzieciństwa
A.

czwartek, 22 lipca 2010

Stół

Nic nie ma poza nami
Bo nic się nie liczy
Co się liczyło
Za nami przesuwa się nieruchomy krajobraz miasta
Które zamieniło się w królestwo
Ja i ty rządzimy tam
Idziemy po dwóch stronach rzeki
Gdzie stoi nasz dom
Samotny i pusty
Kiedyś stanie tam stół
I będziemy
Jak przyjdą nas odwiedzić
Się pod nim kopać
nogami
A.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Mój smak

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią od czasu do czasu dla urozmaicenia puszczam coś swojego:)

Czy myślisz, że sen może zmieścić się w ziemskim wymiarze życia?
Śniłam swoje życie
czyli nie żyłam naprawdę
Mała myszko masz parę ludzkich oczu
ale jesteś człowiekiem o gładkiej sierści konia
Głaszcze mnie pod włos
i zgodnie z ułożeniem mojej sierści
Biegnę potem pustymi łąkami
aby prędzej odzyskać
utraconą na moment wolność
Jakie piękne są te chwile
kiedy on przylepia się do mnie
Jest jak mój ulubiony smak
Nie mogę sobie tego odmówić
Podchodzę tam gdzie trawa smakuje najlepiej
Znam to miejsce
To tam gdzie stykają się nasze światy
Kiedyś urośnie coś innego z nas
Teraz tylko ty i ja
A.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Kierunek blog

Godne uwagi i polecenia są dwa blogi związane z Przystankiem Książka. Dodałam je u siebie w polu Moja lista blogów. Poczytajcie sobie, pierwszy z nich Przystanek Książka prezentuje przegląd aktualnych wydarzeń, które miały miejsce w mediatece i nie tylko. Charakteryzuje się doskonałymi tekstami autorów, celnymi spostrzeżeniami z delikatna nutą ironii, naprawdę nie każdy potrafi tak pisać.

Drugi blog pt. "Życiorys Łukasza" http://zycioryslukasz.blogspot.com/ to naprawdę ciekawostka, prowadzi go przystankowy wolontariusz 12-letni Łukasz. Chcesz zobaczyć Przystanek jego oczyma i poznać pracę prawdziwego wolontariusza, odwiedź jego stronę!

czwartek, 24 czerwca 2010

Azyle spokoju na Ochocie

A wiecie, że nasz Przystanek wystąpił w telewizorni jako jeden z fajniejszych punktów na Ochocie, który warto zaliczyć. To nic, że trochę lansersko to wypadło, najważniejsze jest to, że mediateka okazuje się pożądanym, bardzo otwartym miejscem, które przełamuje stereotyp typowej biblioteki, tutaj można głośno rozmawiać, a dzieciaków za słodkie wybryki nikt nie goni.

Bezcenne jest zdziwienie pani redaktorki na wiadomość, że biblioteka może stanowić jedną z atrakcji na kulturalnej mapie Warszawy. Zresztą zobaczcie sami:)

TvnWarszawa

wtorek, 22 czerwca 2010

O tym się mówi

Cytat z O2:
"Nieoddana książka w bibliotece - windykacja?
Wczoraj otrzymałam listownie pismo z firmy windykacyjnej w sprawie zapłaty kary za nieoddane książki. Książkę od razu odkupiłam i oddałam. Jest to sprawa stara, nie pamiętam z którego roku, ale uzyskałam informację w bibliotece że przesyłano do mnie upomnienie w 2006 roku. Sprawa ma więc przynajmniej 4 lata - jeśli nie więcej. Moje pytanie brzmi - czy mogę odmówić firmie windykacyjnej zapłaty ze względu na przedawnienie? Co wtedy? Chodzi o kwotę łącznie 650 zł, więc nie małą. Jak przypuszczam są w tym zawarte i koszty windykacyjne, i należność dla biblioteki. Jak mogę tą sprawę rozwiązać?"


Porady co zrobić, patrz poniżej.

windykacja

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Bibliosfera.net

Zapraszam do odwiedzania nowej, ciekawej strony, której patronat honorowy objął Przystanek Książka.

Cytat ze strony bibliosfera.net
"Poszukujesz wpisów z blogów, notek prasowych, artykułów, reportaży dotyczących książek, bibliotek i nowych technologii, a nie masz czasu na mozolne przeszukiwanie Sieci? Znalazłeś coś wartego uwagi i chcesz się tym podzielić? Bibliosfera.net jest serwisem przeznaczonym właśnie dla Ciebie. Tu znajdziesz ludzi, dla których biblioteka to coś więcej, niż tabliczka "zachować ciszę"."
Krzysiu, dobra robota, pozdrawiam!
bibliosfera